ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Wyzysk przemilczany. Gdy przemoc jest ceną za studia

9 grudnia 2025

Wyzysk przemilczany. Gdy przemoc jest ceną za studia

Tekst jest częścią siódmego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

Choć wiele kwestii związanych ze studiowaniem budzi kontrowersje – od opłat i outsourcingu, przez programy studiów, aż po kryteria ocen – jedna rzecz wydaje się niepodważalna: studiowanie powinno być wolne od przemocy i nadużyć. A jednak ta pozornie oczywista zasada staje się źródłem gorących sporów, gdy spojrzymy na nią przez pryzmat płci. 

Wszyscy będziemy z wypiekami na twarzy czytać viralowy reportaż Wyborczej o obnażającym się dziekanie i bulwersować się, słuchając historii o geniuszach z uczelni artystycznych. Równocześnie, nieznana nam liczba młodych kobiet – również w wieku nastoletnim – z podobnymi osobnikami będzie obcować, by móc w ogóle studiować. Część z nich potraktuje to jako akt buntu, wolności seksualnej lub krok ku niezależności, a reszta oceni trzeźwo swoją sytuację z zaciśniętymi zębami i dojdzie do wniosku, że ten ruch przyniesie im najwięcej niezbędnych do życia środków. Mowa oczywiście o prostytucji. Myślę, że desperackie uciekanie od słowa wyzysk w kontekście świadczenia usług seksualnych, wynika jedynie z kwestii ideologicznych. Wygoda, która przychodzi ze zgrabnym unikaniem tematu, jest dla nas zbyt cenna. Nikt nie chce znosić pogardliwych spojrzeń wyedukowanych koleżanek ani tracić grantów na bezpieczną działalność społeczną.

Świat jest pełen ambitnych, inteligentnych i marzących dziewcząt, którym nie było dane wychowywać się w domach z biblioteczkami i w otoczeniu rodziny posiadającej wyższe wykształcenie lub odnoszące sukces biznesy. Znajdziemy je zarówno na wsiach, w miasteczkach czy metropoliach. Niektóre z nich znajdą się na uniwersytecie, choć nie będzie to łatwa droga. Gdy mijasz je na kampusie, nie mają wytatuowanych czół ani opasek na ramionach – wtapiają się w tłum i najczęściej nie jesteś w stanie wskazać, że któraś z nich nie jadła od 3 dni obiadu. Niektóre z nich nie znajdą zatrudnienia — niezależnie od ilości wysłanych CV i odbytych rozmów. Nie mają znajomości, kontaktów, są tutaj nowe, brakuje im obycia. Są wśród nich takie, które zwrócą się ku zajęciu, które nie wymaga kwalifikacji ani 5 etapów rekrutacji. Jest nim seks.

Krytyka tego stanu rzeczy musi być wolna od moralistycznych kazań i przestróg. Jest on zaledwie (oraz aż) skutkiem organizacji patriarchalnego świata pod dyktando własności i kapitału. Musimy zauważyć różnice w strategiach radzenia sobie z biedą, jakie wybierają mężczyźni i kobiety. W świecie, w którym seks jest walutą, kobiece ciało billboardem reklamowym, a reprodukcja pracą, musi dojść do komodyfikacji seksu. Wszystko jest na sprzedaż, dlaczego więc nie te piękne panie? Tłumaczymy sobie, że to tylko parę godzin, tylko na własnych zasadach i – przede wszystkim – że to jedynie usługa, nic więcej. Konsekwencje społeczne sięgają o wiele szerzej niż wynajęty na godziny pokój, w którym uśmiechamy się i pląsamy. Towarem stajemy się wszystkie niezależnie od tego, czy miałyśmy kiedykolwiek styczność z tym światem, czy też nie.

Młode kobiety są idealnym celem groomingu w przemysł seksualny, a miasta — idealną do tego przestrzenią. Patriarchat, o którym tyle czytamy w feministycznych zinach i o którym słuchamy na socjologicznych wykładach, sięga zakamarków każdej ulicy i uliczki. Okupujemy określone miejsce na drabinie społecznej i nie jest ono wysoko. Ten szczebel jest jak półka w sklepie, do której podchodzą szwagry1 z banknotami, które są komendą na zdjęcie ubrań. Jak ten rodzaj zarobku wpływa na nasze życie i zdrowie?

Badanie2 z 2003 roku przeprowadzone w dziewięciu krajach wskazało, że aż 68% z 854 prostytuujących się kobiet spełniało kryteria diagnostyczne PTSD.

Poza tym możemy mówić o m.in.:

  • Osłabieniu mięśni dna miednicy;
  • Zapaleniu układu moczowo-płciowego;
  • Niechcianych ciążach;
  • Zniszczonej florze jelitowej;
  • Egzemie;
  • Zaburzeniach snu;
  • Nadużywaniu substancji psychoaktywnych.

Chroniczne zmęczenie, stres, problemy ze skupieniem, lęki, niedotrzymywanie terminów, flashbacki. Problemy z koncentracją, towarzyszące prostytuującym się studentkom podczas nauki mają realny wpływ na ich przyszłość. Może i nie odbębniasz 12-godzinnych zmian na zmywaku, ale ślad, jaki ten rodzaj zarobkowania zostawia na twoich zdolnościach poznawczych, jest nie do zignorowania. Czujesz się wolniejsza, mniej sprytna, bardziej zapominalska, przestajesz ufać swojemu umysłowi jak kiedyś. Nazwałabym to wprost obawą przed głupieniem z upływem czasu. Porównujesz się do brnących wprzód akademicko rówieśników i rówieśniczek, podczas gdy ty nie jesteś pewna, jaki jest miesiąc. To wszystko są rzeczy, o których mówiono by swobodnie, gdyby dotyczyły np. pracy w gastronomii, o której w tym numerze pisze Jędrzej Szczepański. Poza tym wiemy też, że mężczyźni korzystający z prostytucji wykazują się mniejszą empatią wobec kobiet i są bardziej skłonni do bycia sprawcami przemocy seksualnej. Zadajmy więc sobie pytanie: dlaczego nadal na to pozwalamy? Dlaczego nie potępiamy głośno i wyraźnie tak skrajnie mizoginistycznego procederu?

Wyzysk seksualny nie jest sporem o estetykę, komfort aktywistek, czy odpowiednią terminologię w akademickich publikacjach, do których większość społeczeństwa nigdy nie sięgnie. To walka z terrorem, jakiego doświadczamy na co dzień w spornografizowanym świecie, w którym jesteśmy na sprzedaż. To sprawa bezpieczeństwa, zdrowia i życia.

Kobiety z doświadczeniem wyzysku seksualnego zasługują na miejsce w naszej socjalnej walce. Powinnyśmy iść ramię w ramię i nie oglądać się na starsze koleżanki (które posiadają zupełnie inne doświadczenie kultury i tabu wokół seksu), zarzucające nam konserwatywny zwrot. Naszym priorytetem powinno być doprowadzenie do tego, by towarzysze naszych sporów, porażek i zwycięstw widzieli w nas umiejętności, doświadczenie, wiedzę i autorytet, zamiast przedmiotu z trzema dziurami.

Bezlitosny moloch kapitalizmu karmi się pracą niedostatecznie wynagradzaną i na niej się tuczy, tysiące kobiet i dziewcząt skłaniając do prostytuowania się. Dziewczęta te zadają sobie to samo pytanie, co Pani Warren: „Czemu mam marnować życie na pracy w pomywalni za parę szylingów tygodniowo, osiemnaście godzin dziennie?”

Emma Goldman, Anarchizm i inne eseje

 

Gabriela Wilczyńska


[1] Chodzi o mężczyzn kupujących seks, potocyzm.
[2] Farley, M., Cotton, A., Lynne, J., Zumbeck, S., Spiwak, F., Reyes, M. E., Alvarez, D., Sezgin, U., Macias, R. (2004). Prostitution and trafficking in nine countries: An update on violence and posttraumatic stress disorder. Journal of Trauma Practice, 2 (3–4), 33–74. https://doi.org/10.1300/J189v02n03_03

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja