Publiczne stołówki po francusku: obiady za 1€ dla wszystkich studentów i studentek
4 maja 2026
16 stycznia 2026 r. premier Sebastien Lecornu w toku zaostrzonych dyskusji nad budżetem ogłosił obietnicę wprowadzenia jednolitej ceny 1€ za posiłek w publicznych stołówkach dla wszystkich studiujących we Francji. Była to próba utrzymania poparcia posłów dla mniejszościowego liberalnego rządu, ale przede wszystkim ustępstwo wobec związkowego ruchu studenckiego, który nieustannie nagłaśnia pogarszającą się sytuację materialną tej społeczności. Trzeba przy tym wspomnieć, że dotychczasowa cena posiłku wynosiła… 3,30€. Chyba na żadnej uczelni w Polsce nie da się zjeść pełnowartościowego obiadu za 14 złotych, a za równowartość 1€ rzadko kiedy można nabyć coś więcej niż butelkę wody. Od 4 maja posiłki za 1€ dla wszystkich stają się faktem1.
Temat braku publicznych stołówek na polskich uczelniach rezonuje ze społecznością studencką, mimo wymówek ze strony władz uczelni i państwa. Ubiegłoroczna okupacja Uniwersytetu Warszawskiego zmusiła rektora Nowaka do rozprawienia się z problemem, lecz postulaty studentów nadal pozostają niespełnione. Znaleziono jedynie ajenta, który w Bibliotece Uniwersyteckiej otworzył polowo zorganizowane prywatne bistro o wymownej nazwie „Kiosk” – wbrew zapewnieniom rektora sprzed blisko dwóch lat, kiedy obiecywał on uruchomienie na uczelni nowej publicznej stołówki. Na większości polskich uczelni nie ma ich w ogóle. Tylko prawdziwe inwestycje i poważne reformy mogą zapewnić studentom i studentkom godny poziom funkcjonowania, w obliczu rosnących kosztów życia, śmieciowego zatrudnienia i niskiej dostępności stypendiów, których realna wartość wciąż maleje. Dlatego warto przyjrzeć się temu, jak system wsparcia studentów wygląda we Francji.
Jeśli chodzi o publiczny system wsparcia studentów, Francja od lat bezsprzecznie znajduje się w światowej czołówce. Stołówki studenckie funkcjonują tu już od bez mała 100 lat. Dziś pracuje w nich ponad 7 500 osób. W 1955 powołano do życia Centres régionaux des œuvres universitaires et scolaires, czyli w dosłownym tłumaczeniu „Regionalne centra prac uniwersyteckich i szkolnych”, w skrócie CROUS (czyt.: krus). „Prac”? Po polsku nie przychodzi na myśl zgrabne słowo na określenie tak szerokiej działalności. CROUS otrzymuje bowiem dotacje z budżetu państwa o wysokości ponad 430 milionów euro rocznie w celu zagwarantowania społeczności studenckiej godnych warunków nauki i życia, zapewniając im dostęp do mieszkania, żywienia, stypendiów, sportu i rozrywki. A to wszystko zasługa nie wielkoduszności polityków, tylko przede wszystkim dekad ciągłego zaangażowania i walki związków studenckich. Sami politycy jak zawsze szukają oszczędności – w przypadku tańszych posiłków Lecornu niedługo później zapowiedział odebranie dopłat do czynszów studentom spoza Unii Europejskiej.
Francuscy studenci i studentki mają dziś do dyspozycji 967 publicznych stołówek i kafeterii w skali kraju.
Cena obiadu wynosiła dotychczas 3,30€ dla każdego studenta (przez ostatnie 20 lat cena wzrosła jedynie o 0,60€) oraz 1€ dla tych, którym przysługuje stypendium socjalne (boursiers, którzy stanowią ok. ¼ społeczności studenckiej). Taki stan rzeczy wynika wprowadzonej przez rząd Jeana Castexa w 2020 roku taryfy 1€ dla boursiers w związku z nagłym pogorszeniem warunków życia w okresie pandemii. Od tamtej pory trwała walka związkowców o wprowadzenie tej ceny dla wszystkich, czego kulminacją było m.in. poddanie tego projektu pod głosowanie w Zgromadzeniu Narodowym w lutym 2023 r. – wówczas został odrzucony różnicą zaledwie jednego głosu: 184 przeciwko 183. Dziś, w budżecie na rok 2026 przewidziano dodatkowe 5 milionów euro na remonty i rozwój stołówek oraz ponad 200 nowych etatów w skali kraju.
Obiad prawem?
Z perspektywy osoby studiującej w Polsce nasuwa się pytanie: jak wygląda życie studenckie, gdy posiłek na uczelni nie jest luksusem, tylko normą? A przede wszystkim, jak wygląda taka stołówka? Restos U’ wyglądają bardzo różnie: niektóre mieszczą się w zabytkowych budynkach uczelni, inne w akademikach, a ta najbardziej spektakularna — na barce zacumowanej przy nabrzeżu Sekwany w jednej ze studenckich okolic we wschodniej części Paryża (z barem na dachu!). Wizyta wygląda zazwyczaj podobnie: po odstaniu swojego w kolejce wyposażamy się w tackę i sztućce, po czym wybieramy jedno ze stanowisk. Dostępny jest zazwyczaj makaron, danie mięsne, danie rybne i danie roślinne. Jest także bar sałatkowy, przystawki takie jak sery czy wędliny oraz desery – owoce i ciasta. Płacimy przy pomocy legitymacji studenckiej lub aplikacji w telefonie. Wszystko we względnie nowoczesnej estetyce i przyjaznej atmosferze. W weekendy stołówki serwują brunch, a w kafeteriach codziennie rano można uzbroić się w kawę i kanapkę oraz się pouczyć. Voilà!
Państwowy system wsparcia
Warto zauważyć, że CROUS, zatrudniając kilkanaście tysięcy osób, odpowiedzialny jest również za 813 akademików, gdzie lokum znajduje co roku ponad 175 000 studentów i studentek. Tylko w 2024 roku oddano do użytku blisko 3 000 nowych i wyremontowanych miejsc, pomimo ogólnej polityki zaciskania przez rząd. Instytucja ta odpowiada też, przy pomocy ujednoliconej platformy internetowej, za przyznawanie stypendiów socjalnych, które pobiera prawie 700 000 osób, czyli niemal 25% studiujących. Jak to się ma do Polski? Według GUS w 2024 stypendia socjalne pobierało niecałe 53 tysiące osób, czyli jedynie 4% wszystkich studentów. Nie należy również zapominać, że francuskim studentom przysługuje dopłata do czynszu, jeśli są zmuszeni wynajmować lokum, a uczelnie nierzadko dopłacają do biletów rocznych na komunikację miejską.

Stołówka CROUS w Nantes (źródło: crous-nantes.fr)
Mimo to z ankiety przeprowadzonej pod koniec ubiegłego roku przez jeden ze związków studenckich, Union Étudiante, wynika że aż 23% studentów omija posiłki przynajmniej kilka razy w miesiącu. Z kolei działający od roku 1907 związek UNEF bije na alarm w związku ze wzrostem kosztów życia na studiach o nawet kilkanaście procent w stosunku do zeszłego roku. W ubiegłym roku studenci i związkowcy wspólnie protestowali przeciwko prowadzonej przez Emmanuela Macrona polityce austerité. Studentów nie zadowala sama obietnica Lecornu: oczekują przede wszystkim pokrycia jej adekwatnym zwiększeniem budżetu oraz liczby personelu w stołówkach, do których już teraz w porze obiadowej nierzadko trzeba stać w kolejkach.
Według badania IPSOS z ubiegłego roku, aż 88% francuzów uważa CROUS za nieodłączny element życia studenckiego, a prawie 80% – za ważny element dziedzictwa narodowego.
Państwo opiekuńcze
Jak więc wytłumaczyć fakt, że w centrum Paryża studentka może zjeść pełnowartościowy, zróżnicowany posiłek za nieco ponad 4 złote, podczas gdy, przykładowo, na terenie Uniwersytetu Warszawskiego prywatny przedsiębiorca sprzedaje kotlety schabowe za 65 złotych w sprywatyzowanym przed laty klubie studenckim? Miniona w ubiegłym roku 70. rocznica funkcjonowania CROUS powinna stać się pretekstem do dyskusji w Polsce – jak do tego doszło, że roztrwoniliśmy nasz własny, niezwykle bogaty dorobek, jeśli chodzi o wsparcie materialne na uczelniach? I co to mówi o naszym podejściu do usług publicznych?
Zarówno we Francji, jak i w Polsce, historia samopomocy studenckiej w formie „tanich kuchni” sięga XIX wieku. Lwowska „Bratnia Pomoc” prowadziła jedną z nich już od 1882 roku. Stołówki, już upaństwowione, funkcjonowały, na dobre i na złe, przez cały okres PRL-u. Zagorzali antykomuniści, których mamy w polskiej przestrzeni publicznej pod dostatkiem, uwielbiają wręcz cyniczne wstawki o „łyżkach na łańcuchu” i karaluchach, które mają wbić nam, młodym, do głowy, że od państwa nie możemy nic oczekiwać – bo wolny rynek rzekomo zrobi lepiej, i nie wolno mu przeszkadzać. Likwidacji usług publicznych często nie widać gołym okiem, szczególnie kiedy zachodziła ona w tak burzliwym okresie, jak lata 90. i w równie chaotyczny sposób. Polskim uczelniom w 1990 roku nadano duży zakres autonomii, w tym finansowej, jednocześnie ograniczając dotacje z budżetu. Stołówki pozamykano z dosłownie pojedynczymi wyjątkami, wiele domów studenckich sprzedawano, zwalniano personel gospodarczy.
W 1989 roku funkcjonowały w Polsce 133 uczelniane stołówki, zdolne pomieścić prawie 34 tysiące osób. Liczba studentów wzrosła od tamtej pory czterokrotnie. Straciliśmy w tym czasie też dziesiątki klubów studenckich.
Przez krótkowzroczność zaprzepaszczono dekady instytucjonalnej ciągłości i know-how. Zapomnieliśmy o czymś, co dla poprzednich pokoleń było oczywiste. Zamiast rozwijać istniejący system, musimy dziś zacząć budować go od nowa. Tylko zorganizowani oddolnie studenci mogą przezwyciężyć lata zaniedbań i zaciskania pasa, wobec których samorządy studenckie od dekad pozostają bezsilne.
Najlepszym przykładem historycznej amnezji, w jakiej żyją polskie uczelnie, jest trwające od zeszłego tygodnia fiasko „BUWBARu”, czyli premium food hallu otwartego w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Włodarze Uniwersytetu Warszawskiego – niezbyt kompetentni, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich wynagrodzenia – pozyskali do współpracy prywatną firmę gastronomiczną. Zamiast skorzystać z funkcjonującej nieprzerwanie od dekad publicznej stołówki, czyli po prostu skopiować i poszerzyć jej model działania na drugi lokal, zadowolili się śmiesznie niskim, jak na warunki Powiśla, czynszem z najmu i zadowoleni z siebie uroczyście otworzyli lokal. Jedyne, co jednak udało się załatwić studentom, to… 15-procentowa zniżka na jedno danie obiadowe w godzinach 12–15. Jeśli publiczna stołówka, wyśmiewana przez co bystrzejszych specjalistów od ekonomii, stanowi relikt PRL, to próba budowania nowobogackiego wizerunku uczelni poprzez „prestiżową knajpę” wygląda bardziej jak relikt średniowiecza.

Menu stołówki w Nantes – przystawki, stacja grillowa, stacja tradycyjna, desery
Sałatka z tuńczykiem, sałatka ziemniaczana z boczkiem, pasztet, zapiekanka
Filet z kurczaka po teksańsku, pulpety, gnocchi + frytki, paella z brokułem i pieczarkami
Jabłko/banan, mus owocowy, syrop brzoskwiniowy, ser coulommiers, tarta cytrynowa, jogurt truskawkowy
Akademiki i stołówki to kwestia o wiele większej wagi, niż mogłoby się wydawać. Stawką w tej dyskusji są nie tylko tanie obiady i niekomercyjna przestrzeń do spędzania czasu, ale przede wszystkim odczarowanie mitu nieomylnego wolnego rynku, który każe nam traktować jego patologie jako rzeczy nieuchronne. Tak, ciepły, zdrowy posiłek w miejscu pracy czy nauki to podstawa, na którą zasługuje każdy mieszkaniec nowoczesnego państwa. Państwo powinno dofinansowywać zdrową żywność dla studentów, tak samo jak dla uczniów i pracowników uczelni. Nikt nie powinien stawać przed dylematem, czy zjeść dziś obiad, czy wydać pieniądze na inną podstawową potrzebę – a do tego się sprowadza obecna sytuacja dla setek tysięcy studentów i studentek, którzy nie mają przywileju mieszkania w domu rodzinnym albo muszą utrzymywać się sami.
Adam Ochwat
[1] Prawo do posiłków w stołówkach mają, oprócz studentek i studentów, także doktoranci oraz osoby odbywające alternance lub apprentissage, czyli praktyki zawodowe w ramach studiów lub po studiach.
Nagłówek: stołówka CROUS w Lyonie (źródło: crous-lyon.fr)
