ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Rektorzy przyznają nam rację. Czas na fundusz stołówkowy!

18 VII 2026

Rektorzy przyznają nam rację. Czas na fundusz stołówkowy!

15 lipca br. Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich przyjęła stanowisko w sprawie systemowego wsparcia dostępności posiłków dla studentów i studentek. Rektorzy zwrócili się do rządu (premiera, ministra nauki oraz ministry pracy) o uruchomienie programu finansującego przystępne cenowo i pełnowartościowe posiłki na uczelniach. Równocześnie to postulat, do którego stworzenia zobowiązała się wiceministra Karolina Zioło-Pużuk z Nowej Lewicy w ramach zawartego z nami porozumienia strajkowego – i ten sam, od którego realizacji polityczka stara się wymigać.

Jak podaje infoWire:

Dokument zawiera apel o uruchomienie ogólnopolskiego programu wspierającego finansowanie posiłków na uczelniach i zostanie przekazany do właściwych ministerstw. Temat został wprowadzony do programu obrad na wniosek Przewodniczącego KRUP jako kontynuacja działań podjętych przez Rektora UG po spotkaniu ze studentami Trójmiejskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej. Do udziału w dyskusji zaproszono również prorektorów odpowiedzialnych za sprawy studenckie z uniwersytetów zrzeszonych w KRUP, aby wspólnie wypracować stanowisko.

Jeszcze kilka lat temu nasz postulat uznawany był za nierealny i forsowany przez wąskie grono radykałów (bo co jest bardziej radykalnego od chęci zjedzenia obiadu na stołówce?) Dziś jego realizacji domaga się środowisko kierujące największymi uniwersytetami w Polsce. Nie miejmy złudzeń – nie doszli do tego wniosku samodzielnie. Trzyletnia studencka kampania zaczyna zmieniać sposób myślenia o odpowiedzialności państwa za warunki studiowania na najwyższych szczeblach decyzyjnych. To dla nas sygnał, że walka o budżet na 2027 rok będzie wyjątkowo zawzięta.

Przez lata problem stołówek przedstawiano jako serię lokalnych trudności. Tu zamknięto stołówkę przez odcięcie przez rząd finansowania, tam nie znalazł się ajent, stamtąd uciekł. Uczelnie miały własne uzasadnienia i wszystkie prowadziły do tej samej racjonalizacji cięć socjalnych. Materialne skutki były bezlitosne. Stopniowe wycofywanie się uniwersytetów z odpowiedzialności za własne zaplecza socjalne sprawiło, że na kampusach, niczym grzyby po deszczu, wyrosły restauracje, bistra i kawiarnie. Uczelnie stały się też stałymi partnerami dostawców automatów vendingowych, a studiujący do dziś ratują się 7 days’ami. Niegdyś oczywisty obowiązek zapewnienia tanich obiadów – obecny w historii Polski tak na uczelniach, jak na innych zakładach pracy – w zupełności podporządkowano logice rynku. Ten proces był konsekwencją wieloletniej komercjalizacji szkolnictwa wyższego i przekonania, że również infrastruktura socjalna powinna funkcjonować według zasad rentowności. Rozpoczął się on jeszcze przed 2005 rokiem (to wtedy rząd Millera zrezygnował z finansowania uczelnianej gastronomii poprzez nowelizację ustawy o szkolnictwie wyższym). Tę diagnozę stawialiśmy konsekwentnie od początku kampanii.

Od samego początku odrzucaliśmy przekonanie, że wystarczy walczyć o pojedyncze stołówki. Otwarcie (lub istnienie, w przypadku np UW i filmówki w Łodzi)  jednego lokalu na jednej uczelni nie rozwiązuje problemu, skoro kolejne uniwersytety likwidują własne zaplecze gastronomiczne albo oddają je prywatnym operatorom. Walka o stołówki zwyczajnie musiała stać się walką o zmianę systemową. Tak sformułowaliśmy postulat funduszu stołówkowego – państwowego mechanizmu finansowania publicznych stołówek, który pozwoliłby uczelniom prowadzić własne lokale, tak jak robiły to przed prywatyzacją.

Przez trzy lata słuchaliśmy, że uczelni nie stać na prowadzenie stołówek, a ministerstwo nie ma podstaw prawnych do ich finansowania. Wykładano nam, że wystarczą zniżki do restauracji albo kolejne automaty z gotowymi daniami lub resztkami. Gdy protestowaliśmy przeciwko kolejnym przykładom outsourcingu, przedstawiano nas jako nieracjonalnych nostalgików. Gdy domagaliśmy się zmiany w systemie finansowania, rektorzy wzbraniali się przed publicznym poparciem tego rozwiązania – bo nie wypada się opowiadać na forum, a tak w ogóle to niech wywalczą to sami studenci i wtedy możemy rozmawiać. Historia ostatnich kilkunastu miesięcy pokazuje jednak coś zupełnie innego.

Najpierw, w trakcie strajku okupacyjnego na Uniwersytecie Warszawskim, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego podpisało z nami porozumienie, zobowiązując się do przygotowania programu finansowania stołówek. Resort miał przedstawić ten program do końca 2025 roku. Równolegle kampania rozwijała się na kolejnych uczelniach – od Uniwersytetu Jagiellońskiego, przez Uniwersytet Gdański, po Akademię Sztuki w Szczecinie, a temat trafił na kolejne posiedzenie sejmowej Komisji Edukacji i Nauki. W maju br. ten sam postulat włączyliśmy w protest 3% na naukę – był to największy protest sektora w III RP, a list apelujący również o fundusz stołówkowy podpisało ponad 30 tysięcy ludzi. Pikiety, listy otwarte, analizy i lokalne kampanie sprawiły, że problem przestał być postrzegany jako marginalny.

Symbolem tej zmiany został BUWBAR. Jeszcze wiosną władze Uniwersytetu Warszawskiego próbowały przekonywać, że prywatny „premium food hall” jest nowoczesną odpowiedzią na studenckie potrzeby. Po miesiącu działalności lokal zakończył funkcjonowanie pod presją protestów, okupacji, zainteresowania mediów i kompromitacji całego przedsięwzięcia. Upadek BUWBARu pokazał fiasko logiki outsourcingu, która od lat zastępowała publiczną odpowiedzialność za zaplecze socjalne uczelni. Tę walkę opisujemy w Miesiąc BUWBARu: historia bardzo szybkiej kapitulacji.

Dzisiaj nawet Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich przyznaje, że problem ma charakter systemowy i otwarcie wskazuje palcem na ludzi, którzy mogą przywrócić finansowanie stołówek. Trudno nie zauważyć, że jest to zasadnicza zmiana względem narracji, z którą spotykaliśmy się przez ostatnie lata. Nie jest tajemnicą, że tzw. środowisku akademickiemu trudniej stawić się rządom nie postrzeganym powszechnie jako prawicowe; stąd stanowisko KRUP tym bardziej przykuwa uwagę.

Na tym etapie spór nie dotyczy tego, czy państwo powinno wziąć odpowiedzialność za stołówki. Główne pytanie brzmi już kiedy i w jaki sposób to zrobi.

O zmianie postrzegania kwestii stołówek wiele mówi sposób, w jaki mówią dzisiaj o niej mainstreamowe media. W czerwcu br. Maciej Nowak ze stołecznej Wyborczej pisał

W nowej Polsce zwracanie uwagi na ten problem było jak rzucanie grochem o ścianę. Posłanka SLD na komisji sejmowej w roku 2003 argumentowała: Studenci (...) wolą dostać pieniądze do ręki i nikt im nie będzie mówił, gdzie mają je wydawać.

Ciekawy cytat i niezła archiwalna robota. Dokładnie 25 listopada 2025 r. ten sam cytat pojawił się w naszym artykule Jak upadały publiczne stołówki w Polsce?. Równocześnie na przełomie maja i czerwca był to też jeden z najchętniej odwiedzanym wpisów na stronie. Gdybyśmy byli złośliwi, napisalibyśmy, że prawdziwy sukces polityczny mierzy się liczbą przypadków, w których dziennikarze korzystają z naszej darmowej pracy bez zająknięcia się, skąd czerpią wiedzę. Rozmowę o rzetelności opisywania rzeczywistości bez wspominania o roli ruchów społecznych i osadzania jej w szerszym kontekście zostawmy na kiedy indziej.

Najbliższe miesiące będą testem dla ruchu studenckiego, który od lat udowadnia, że zmiany nie dzieją się w przeciągu tygodnia, a protest nie kończy się wręczeniem symbolicznego trofeum. Większe wyzwanie stoi przed samym rządem – resort zobowiązał się do przygotowania i powołania programu. Czas na polityczne decyzje. 


Nie zostawaj w tyle za rektorami, dołącz do apelu do rządu!

Zapraszamy do lektury wpisów z kategorii Stołówki.

Bądź na bieżąco poprzez dołączenie do newslettera.

Działamy bez grantów – wesprzyj naszą studencką prasę.

A przede wszystkim dołącz do Inicjatywy Pracowniczej!

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja