Prywaciarz się zwija. Dziekanie, kiedy w końcu wyciągniesz wnioski?
24 marca 2026
W poniedziałek 23 marca przed wejściem do bistro „Nowa Hoża" na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego pojawiła się tabliczka z informacją:
Drodzy klienci, informujemy, że lokal będzie zamknięty na stałe od 26 marca.
Sześć miesięcy i parę dni – tyle przetrwało kolejne prywatne przedsięwzięcie gastronomiczne na uczelni. Kolejne, bo to nie jest pierwsza taka historia ani na tym uniwersytecie, ani w Polsce. Schemat, który powtarza się z sumienną regularnością, za każdym razem zaskakuje dokładnie tych, którzy powinni byli być na niego przygotowani. Złośliwi powiedzieliby, że władze uczelni borykają się z tym samym problemem, co polscy kierowcy w obliczu śniegu na drogach.

Spotkaliśmy się z dziekanem Satułą jeszcze zanim otworzył kolejne bistro. Przekazaliśmy mu apel pracujących i studiujących na Kampusie Ochota (podpisany przez ponad 500 osób) i próbowaliśmy go przekonać, że odpowiednim rozwiązaniem problemu dostępności do tanich posiłków na Kampusie Ochota będzie otwarcie publicznej stołówki – takiej, jaka funkcjonuje na ulicy Oboźnej obok Wydziału Polonistyki. Dziekan jednak odparł, że pamięta czasy, kiedy wszystko było publiczne i nie zamierza do nich wracać. No cóż, polski chorobliwy antykomunizm wygrywa nawet z tak podstawową sprawą, jak uczelniana stołówka.


Ostrzegaliśmy, pisaliśmy, demonstrowaliśmy, organizowaliśmy spotkania. Sprawie stołówek zadedykowaliśmy osobny numer Alarmu Studenckiego: Studencką głodówkę. Ale kto to widział – zapewnić osobom spędzającym długie dnie na wydziale (zarówno pracując, jak i ucząc się) posiłek tańszy niż w pobliskim tzw. wietnamczyku? Logika rynkowa jest nieubłagana i nie ma w niej nic zaskakującego dla nikogo, kto choć przez chwilę przyłożył do tej sprawy prosty rachunek ekonomiczny.
Prywatny przedsiębiorca otwiera lokal na uczelni z jednego powodu: żeby zarabiać. Tymczasem gastronomia na kampusie jest z definicji trudnym biznesem: klientela jest sezonowa, wrażliwa na ceny, a przestrzeń i warunki najmu dyktuje uczelnia, która nie zawsze priorytetyzuje dobro i potrzeby ajenta. Kiedy rachunek przestaje się spinać, prywaciarz się zwija. To nie wszystko. Krążą słuchy, że władze wydziału już szukają nowego ajenta. Jeśli to prawda, to pozostaje być pod wrażeniem dziekańskiego braku umiejętności wyciągania wniosków. Za rok, za dwa, za pół roku może znowu pojawić się kartka na drzwiach.
Publiczna stołówka to postulat wsparcia dla wszystkich i przeciwdziałania elitaryzacji uczelni. Publiczna stołówka to minimalizacja skutków „punktów za pochodzenie” dla osób z bogatych rodzin i wyrównywanie szans na akademicki sukces dla wszystkich. Wbrew temu co twierdzą liberalni politycy i filozofowie, nie jesteśmy identycznymi ludzikami z klocków LEGO, których życie zależy od samozaparcia i ciężkiej pracy (a przynajmniej nie chcemy nimi być). Publiczna stołówka, publiczna biblioteka, publiczna toaleta i publiczny akademik to po prostu namiastka sprawiedliwości społecznej.1
Nasze stanowisko nie było i nie jest skomplikowane: outsourcing to brak kontroli nad cenami i warunkami pracy. Ten model jest z góry skazany na porażkę, bo interesy przedsiębiorcy i interesy społeczności studenckiej są rozbieżne. Student chce tanio i pewnie. Przedsiębiorca chce zarobić. Nie da się tego pogodzić.
Rozwiązanie jest znane i nie wymaga odkrywania koła na nowo. Uczelniana stołówka to jedyna forma gastronomii kampusowej, która jest w stanie zapewnić dwie rzeczy jednocześnie: dostępność cenową i trwałość. Uczelnia może traktować stołówkę nie jako źródło zysku, a element infrastruktury. Biblioteka nie musi się opłacać. Stołówka też nie musi.
Dziekanie, rektorze: nie popełniajcie znów tego samego błędu. Kolejny ajent to kolejna kartka na drzwiach za kilka miesięcy. Zainwestujcie w naszą społeczność i stwórzcie rozwiązanie na lata.
Inicjatywa Pracownicza walczy o publiczne stołówki na uczelniach w całym kraju. Jeśli zależy ci na dostępie do tanich posiłków na twojej uczelni, dołącz do apelu na mlodzi.ozzip.pl/stolowki i wstąp w szeregi związku.

[1] Krótka historia kradzieży. Outsourcing na polskich uczelniach na przykładzie stołówek, A. Ochwat.
