Pracownik w przygotowywaniu. O segmentacji rynku pracy i umiejscowieniu osób studiujących w kapitalizmie
31 marca 2024
Artykuł został opublikowany w książce Jowita zostaje. Historia 10 dni ruchu studenckiego.
W Polsce na uczelniach wyższych uczy się ponad 1 200 000, a kończy studia prawie 300 000 osób rocznie. Są to osoby dorosłe, w wieku produkcyjnym, w szczególnej roli w gospodarce kapitalistycznej. Osoby studiujące są „konsumentami” edukacji poddawanej w coraz większym stopniu logice wolnorynkowej. Są też pracownikami, większość z nich bowiem pracuje. Obie te role mają na celu przygotowanie ich do przyszłej, najważniejszej roli – wykształconego pracownika we współczesnym kapitalizmie.
Kapitał chce wpływać na warunki, w jakich siła robocza jest reprodukowana i włączana w proces pracy, a edukacja jest częścią procesu produkcji siły roboczej. Proces ten dotyczy też edukacji wyższej i osób studiujących, w ich trzech wymienionych wyżej rolach. Osoba studiująca jako konsument staje się stroną stosunku prawnego i wynikających z niego różnych obowiązków i praw. Za prywatne lub publiczne środki „kupuje” usługę edukacyjną, a ta coraz bardziej dostosowana jest do wymogów przyszłych pracodawców. Uczelnie konkurują między sobą, obiecując sukces na rynku pracy dla przyszłych absolwentów, współuczestnicząc w wytwarzaniu siły roboczej niezbędnej dla bieżącej akumulacji kapitału. Jednocześnie wokół uniwersytetów powstaje okołoedukacyjny rynek dóbr konsumpcyjnych – podręczników, sprzętu elektronicznego, oprogramowania, a nawet odzieży, zmuszający osoby studiujące do ponoszenia coraz większych wydatków związanych ze studiami. Ponadto uczestnicy i uczestniczki studiów zmieniają ekonomiczny i społeczny skład wielu miast uniwersyteckich, a ich wydatki są przedmiotami analiz ekonomicznych. Powstają w związku z tym badania zachowań osób studiujących jako „uczestników rynku” edukacyjnego, mieszkaniowego, czasu wolnego, gastronomicznego, handlowego i transportowego , a nawet konkretnych produktów, jak miody. Analizy te nie tylko służą przewidywaniu zachowań, ale także ich kształtowaniu, studentki i studenci bowiem, wraz z kształcącymi je uniwersytetami, stanowią ważną część gospodarki i źródło realizacji i pomnażania kapitału.
Obecnie w Polsce osoby studiujące to także ważna część ogólnej siły roboczej. Z danych raportu „Portfel studenta” wynika, że 62% osób studiujących pracuje, z czego 60% z nich w niepełnym wymiarze czasu pracy, a 32% określa charakter swojej pracy jako dorywczy czy nieregularny. Średnio w Europie tylko jedna na pięć osób studiujących określiłaby siebie przede wszystkim jako osobę pracującą. Na Malcie, w Polsce, Estonii i na Węgrzech dotyczy to nawet co trzeciej osoby.
Aż 68% całego dochodu osób studiujących w Polsce stanowią zarobki z własnej pracy, co stanowi jeden z najwyższych wskaźników w Europie. Zależność bytowa studentek i studentów od dochodów własnych sprawia, że zajmują oni szczególną pozycję w segmentowanym rynku pracy.
Segmentowanym rynkiem pracy nazywamy sytuację, w której osoby z różnych grup ekonomiczno-społecznych pracują na innych warunkach. Segmenty, w których przyszło nam pracować, regulowane są przez państwo, które decyduje, m.in. o dopuszczalnych formach zatrudnienia, wysokości płacy minimalnej, zasadach ubezpieczeń czy transferach społecznych. To, jakie miejsce zajmiemy w segmentowanym rynku pracy, zależy od czynników społeczno-polityczno-kulturowych, czyli, m.in. naszego pochodzenia, płci, wieku, a właściwie umiejscowienia osób o konkretnych charakterystykach w hierarchii społecznej. Segmenty rynku pracy różnią się pod względem płac, warunków, miejsca i czasu pracy. Segmentacja jest wytworem społecznym charakterystycznym dla kapitalizmu, jest mu niezbędna i znana od początku funkcjonowania tego systemu społeczno-gospodarczego. Kapitalizm zawsze dążył do podziału siły roboczej na rdzeń, złożony zazwyczaj z lokalnych mężczyzn, i rezerwową armię siły roboczej, pracującej lub poszukującej pracy, na którą składały się zazwyczaj kobiety i osoby migrujące, czy to ze wsi do miast, czy z innych krajów. Historycznie podział ten wspierany był też przez duże centrale związkowe, które wykluczały bądź pomijały niektóre grupy społeczne w układach zbiorowych, w zamian za ustępstwa kapitału na rzecz uzwiązkowionego trzonu.
Segmentacja rynku pracy spełnia kilka funkcji w gospodarce kapitalistycznej. Po pierwsze, pozwala na redukcję kosztów. Osoby w niższych segmentach pracy zarabiają mniej, pracują dłużej, w gorszych warunkach pod względem bezpieczeństwa itd. Po drugie, osoby w niższych segmentach stanowią „konkurencję” dla pracowników zatrudnionych w bardziej stabilnych warunkach. Kapitał wykorzystuje tę sytuację do szantażu siły roboczej w wyższych segmentach („Na wasze miejsce czeka 100 osób”), co utrudnia prowadzenie walk pracowniczych oraz budowanie międzyzakładowej i międzybranżowej solidarności. Po trzecie, im gorsze warunki pracy i życia, tym większa pośrednia kontrola kapitału nad pracownicami i pracownikami, którzy w walce o przetrwanie nie mają czasu i możliwości budowania strategii i praktykowania oporu. Im niższa pozycja w tym systemie, tym większy poziom wielowymiarowej prekarności. Brak wsparcia ze strony rodzin, konieczność dodatkowej pracy w celu reprodukcji, czasowe zatrudnienie, czasowe zamieszkanie, w tym najem krótkoterminowy, konkurencja między pracownikami to czynniki, które nakładają na nasze życie dodatkowe koszty życia i reprodukcji, które nazywam „podatkiem od tymczasowości”. Koszty nie tylko finansowe, ale występujące także w sferze dostępnego czasu wolnego czy wyniszczenia biologicznego organizmu.
Mechanizmy, które kształtują kondycję społeczno-ekonomiczną osób studiujących, mają na celu wytworzenie nowych pracowników o ukształtowanych nawykach i przekonaniach. Projekt ten wzmacniają ograniczone możliwości oporu, o których pisałam wyżej. Nie oznacza to, że w swojej roli i pozycji studenci i studentki nie mają możliwości walki i zmiany kapitalistycznych mechanizmów. Edukacja, także ta odbywana na neoliberalnych uniwersytetach, a także samokształcenie i kształcenie wzajemne, dają narzędzia do analizy i nazwania wspomnianych mechanizmów. Osoby studiujące zawsze były członkiniami i członkami ważnych ruchów emancypacyjnych. W 1968 roku we Francji i w Polsce, w 1989 w Czechosłowacji, na początku XXI wieku w Iranie, w II dekadzie XXI wieku w Chile ruchy studenckie stawiały opór autorytarnej władzy i domagały się sprawiedliwości społecznej. To uniwersytety są także centrami międzynarodowej solidarności z narodami poddanymi kolonialnemu wyzyskowi jak w przypadku apartheidu południowoafrykańskiego czy okupacji Palestyny. Solidarność ta budowana jest, m.in. na intelektualnych narzędziach pozwalających na unaocznienie i analizę globalnych mechanizmów akumulacji kapitału.
Przeciwdziałanie kapitalistycznemu wyzyskowi może przybierać różne formy, m.in. kampanii i demonstracji zmieniających obowiązujące powszechnie narracje czy strajków i okupacji, zaburzających reprodukcję społeczną i cyrkulację kapitału, także tego ulokowanego w instytucjach publicznych. Wszystkie te formy oporu dostępne są uczestnikom i uczestniczkom studiów w ich roli odbiorców edukacji i pracowników. Wybór dostępnych narzędzi walki zależy od bieżącej sytuacji społecznej, politycznej i ekonomicznej, a także stopnia zorganizowania studenckiego ruchu, czyli strukturalnej i stowarzyszeniowej siły przetargowej. Walki społeczne, czy to na uczelniach, czy w zakładach pracy wymagają m.in. przygotowania i analizy sytuacji, ustalenia strategii, infrastruktury czy podziału zadań, a te potrzebują organizacji.
Często o ruchach studenckich mówi się w kategoriach aktywizmu, a „student activism” ma nawet swoją notkę w Wikipedii.
Aktywizm bywa jednak kojarzony z krótkotrwałym zaangażowaniem, politycznym rozproszeniem, reaktywnością i budowaniem alternatywnych kultur oraz mobilizowaniem do jednorazowych akcji, jak pikiety czy demonstracje. Różni działacze i badacze przeciwstawiają aktywizm organizowaniu, czyli tworzeniu trwałych struktur oporu, głównie związków zawodowych.
Jane McAlevey w książce „No Shortcuts” pokazuje, że znaczące wygrane w walkach prowadzonych w szczególnie trudnych warunkach, w branżach charakteryzujących się prekarnym zatrudnieniem, niskimi płacami, dużym udziałem migrantek w sile roboczej, takich jak edukacja i opieka, możliwe były tylko dzięki „głębokiemu organizowaniu” – długotrwałemu zaangażowaniu i cierpliwemu budowaniu silnych organizacji pracowniczych. Organizacje kumulują różnego rodzaju zasoby (finansowe, infrastrukturalne, wiedzy), ale też pozwalają na budowanie zaufania. Dzięki organizacjom możemy się wielokrotnie spotykać, poznawać, dyskutować, uwspólniać żądania i strategie walki. Związki zawodowe jako organizacje demokratyczne pozwalają na przeciwdziałanie autorytarnym tendencjom czy skorumpowaniu ruchu. Są też przechowalnią pamięci o walkach, co niezbędne jest budowaniu przyszłych strategii. Wobec niezmierzonych zasobów kapitału to wiedza, zaufanie i solidarność budowana dzięki długotrwałemu, głębokiemu organizowaniu się w związki zawodowe pozwala pracownikom budować przewagę. Szczególnie ważne jest to w przypadku osób studiujących, których pobyt na uniwersytetach jest relatywnie krótkotrwały, jest jedynie procesem przygotowywania przyszłego pracownika.
Katarzyna Rakowska – członkini Komisji Zakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Inicjatywa Pracownicza” przy Uniwersytecie Warszawskim. Pisze pracę doktorską o praktyce funkcjonowania prawa do strajku w Polsce. Bada walki pracownicze, związki zawodowe i migracje.
Śmieciówki
Praca
