ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Praca a nauka. Studiowanie jako towar

2 grudnia 2023

Praca a nauka. Studiowanie jako towar

Tekst jest częścią drugiego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

Wykorzystywanie studentów jako taniej siły roboczej jest globalnym faktem późnego kapitalizmu. Co więcej, ta tendencja przybiera na sile. Jednym z jej skutków jest postępująca zmiana charakteru rozumienia i rzeczywistej funkcji społecznej nauki na uczelni i uczenia się w ogóle. Nauka staje się dobrem konsumpcyjnym, a studiowanie tylko jedną z wielu form usług. Mimo to uważam, że ujawnia to coś zupełnie przeciwnego: nauka jest w istocie pracą i powinna być doceniana jako taka.

Pracę można rozumieć na dwa sposoby: ogólnie – jako celową działalność wymagającą świadomego wydatkowania energii w celu wytworzenia czegoś wartościowego, oraz jako działalność zarobkową, czyli pracę ogólną, ale tworzącą coś, co może być wymienione na pieniądze, a więc ma – przynajmniej w ramach danego systemu ekonomicznego – społeczną wartość użytkową.

Nauka na uniwersytecie może być rozumiana jako praca w sensie ogólnym, ale czy to, że nie jest opłacana, oznacza, że jest pracą bezużyteczną? Nie. Wysiłek włożony w kształtowanie siebie sprawia, że wraz z przeminięciem ludzi nie przeminie ich wiedza i umiejętności, umożliwiające społeczeństwu funkcjonowanie. Jeśli nie byłoby inżynierów, to nikt nie naprawiałby, nie ulepszał maszyn lub mostów. Bez prawników w społeczeństwie rządziłoby jedynie prawo silniejszego. Jeśli nie byłoby nauczycieli, filozofów, językoznawców, to niemożliwe byłoby międzyludzkie porozumienie i wspólna tożsamość na większą skalę. Konieczne jest zatem zapewnienie przyszłemu inżynierowi, prawnikowi czy nauczycielowi środków koniecznych do przetrwania i ukształtowania się, co jest wplecione w różne mechanizmy rynkowe.

Nauka uniwersytecka nie jest jedynie kwestią indywidualnego sukcesu, a potrzebą społeczeństw. Z kapitalistycznej perspektywy to jednak tylko indywidualna sprawa. To egoistyczna jednostka wybiera opłacalny kierunek studiów, które są konieczne do osiągnięcia dochodu w jakiejś dziedzinie. Nauka nie jest w tym sensie niczym innym jak usługą nabytą w drodze wymiany. Student nie pracuje – student spożywa towar, który kupił, jak np. bilet na koncert. Podobnie jak w przypadku innych towarów nauka staje się fetyszem, na podobieństwo relacji pomiędzy dobrami w wymianie wolnorynkowej, w tym sensie, że wydaje się jakby to towar – nauka kształtował studenta, a nie student kształtował siebie z pomocą instytucji, jakby to „studia” same z siebie coś dawały.

Amerykański sen

W ten sposób funkcjonuje to na przykład w USA, gdzie nauka na uniwersytecie jest płatna, a kredyty studenckie są na porządku dziennym. W Polsce wszystko dąży w kierunku zbliżenia modelu nauki do USA. Uniwersytety coraz bardziej wycofują się z zapewniania pomocy młodym ludziom, poprzez zapewnienie miejsc w akademiku, tanich mieszkań i dobrych świadczeń socjalnych, tworzy ze studentów tanią siłę roboczą. Wartość studenta-pracownika jest jeszcze dodatkowo zaniżana, poprzez zwolnienie pracodawcy z opłacania składek zdrowotnych i zmniejszenie praktycznie do zera ryzyka oporu pracowniczego. Jest to celowe działanie, zmierzające do wytworzenia i zachowania rezerwuaru taniej siły roboczej.

Kto za to zapłaci?

Do studenta zmęczonego pracą przystosowują się także uniwersytety, których programy stają się coraz mniej wymagające. Coraz gorzej przygotowują one do późniejszej pracy, zrzucając odpowiedzialność za uzupełnienie braków na studenta – który musi za to zapłacić – na przykład uczestnicząc w kursach, szkoleniach czy bezpłatnych stażach. Druga opcja to przerzucenie kosztów na pracodawcę, który uznaje to za koszt utrzymania pracownika. Praca zarobkowa utwierdza więc status studenta jako taniej siły roboczej także po zakończeniu edukacji.

Wspólny interes 

Jest jednak pewna nadzieja w studencie-pracowniku, której nie było w studencie-inteligencie. Ruchy studenckie w przeszłości często walczyły przede wszystkim o wolność ekspresji w oderwaniu od interesów pracującej większości, ale dziś bezpośredni interes studenta-pracownika jest tym samym interesem, co interes klasy robotniczej. Ruch studencki musi przede wszystkim pamiętać, że studiowanie nie jest towarem, który po nabyciu czyni użytkownika bardziej wartościowym. To praca w ścisłym tego słowa znaczeniu i należy coraz lepiej rozumieć swoje miejsce w kapitalistycznym systemie, żeby umieć wykorzystać je w walce.

 

Mateusz Giergowski

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja