ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Kultura studencka dla kogo? Komentarz do raportu Forum Kultury Studenckiej

28 VI 2026

Kultura studencka dla kogo? Komentarz do raportu Forum Kultury Studenckiej

Tekst jest częścią dziesiątego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

W lutym br. Forum Kultury Studenckiej wydało Raport o stanie organizacyjnym i kierunkach oddziaływania kultury studenckiej w Polsce. Publikacja powstała na podstawie forum, które odbyło się w listopadzie 2025 roku. Zawiera analizę obecnego stanu kultury studenckiej, jej problemów i potencjału. Są w niej także rekomendacje dla władz państwowych i uczelnianych wystosowane przez przedstawicieli Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Parlamentu Studentów RP, Krajowej Reprezentacji Doktorantów i uczelnianych instytucji kultury studenckiej. W marcu raport trafił pod obrady sejmowej podkomisji stałej ds. nauki i szkolnictwa wyższego. Kultura studencka zaistniała w debacie publicznej.

Autorzy wskazują, że aż 87% studiujących deklaruje zainteresowanie uczestnictwem w kulturze. 57% z nas jest aktywnych twórczo, z czego 22% w stopniu wysokim. 

Raport uznaje istnienie problemu, choć tę diagnozę znacząco łagodzi. Wskazuje m.in. na brak stabilnych ram instytucjonalnych, nierówności infrastrukturalne między uczelniami i uzależnienie finansowania od projektów. Postuluje systemowe podejście: umocowanie kultury studenckiej w politykach publicznych, wieloletnie mechanizmy finansowania, zapewnienie infrastruktury i możliwość dzielenia jej między uczelniami, miastami i instytucjami

Dostrzegamy jednak w tej publikacji znaczącą dziurę.

Transformacja bez transformacji

Raport opisuje obecną sytuację jako efekt procesów, które zaszły po 1989 roku: rozpad struktur kultury studenckiej PRL, przejęcie lub likwidacja akademickich domów kultury, stopniowe odcinanie finansowania. Ton tej diagnozy jest jednak dość beznamiętny – jakby chodziło o nieunikniony i naturalny rozpad. Nie wskazuje na istotny kontekst, czyli na świadomą decyzję o prowadzeniu polityki w sposób, który przekształcił uczelnie w instytucje nastawione na produkcję zasobów ludzkich dla rynku pracy.

Transformacja ustrojowa sprywatyzowała infrastrukturę, urynkowiła usługi, przekształciła wspólne przestrzenie w miejsca do zarabiania pieniędzy. To, co dziś wielu kojarzy się studentom z kulturą studencką – Hybrydy, Proxima, Stodoła – to komercyjne lokale, w których bilety na koncerty pozostają poza zasięgiem wielu z nas. W raporcie Forum nie znajdziemy pytań: dlaczego w tak wielu miastach wydarzenia studenckie muszą odbywać się w komercyjnych przestrzeniach? Kto do tego dopuścił? Kto na tym zarabia? 

Musimy uznać prosty fakt: kultura w PRL-u nie istniała wyłącznie w ramach instytucji studenckich. Uczelnie dysponowały infrastrukturą – klubami, domami kultury, salami prób – która po 1989 roku przestała się „opłacać”. Historia Indeksu na Uniwersytecie Warszawskim jest podręcznikowym przykładem – klub zabrany społeczności studenckiej, oddany restauratorowi, który przez lata nie realizował żadnych zobowiązań kulturalnych, a samorząd studencki przez cały ten czas biernie pobierał czynsz i udawał, że nic się nie dzieje.

Remedium na drop-out

Raport przedstawia kulturę studencką jako remedium na drop-out. Tym lekiem nie będzie w stanie zostać bierne uczestnictwo i korzystanie z tego, co się nam sprzeda. Traktowanie jej jako jednego z instrumentów uatrakcyjnienia uczelni i jej internacjonalizacji prowadzi do myślenia o kulturze jako o jednej z wielu usług.

Oddolna kultura nie jest dodatkiem do kształcenia, który poprawia „obiektywne” wskaźniki i przyprawia rektora o uśmiech. Potrzebujemy przestrzeni, w której będziemy rozwijać się jako podmioty, nie zasoby. W przeciwnym razie dostaniemy zaproszenie na Juwenalia 2.0 w ramach zachęty do kontynuowania nauki.

Ustawowa reprezentacja atakuje

Rekomendacje Parlamentu Studentów RP dotyczące zarządzania kulturą studencką postulują – oczywiście – zwiększenie roli samorządów jako organizatorów i partnerów instytucjonalnych dla władz państwowych i uczelnianych. Trudno się dziwić, że samorządom zależy na stałym poszerzaniu swoich kompetencji i zasobów. Ale traktowanie samorządów jako naturalnych reprezentantów studiujących jest poważnym zagrożeniem.

Na wielu uczelniach samorządy znane są głównie z organizacji juwenaliów – jedynego masowego „studenckiego” wydarzenia w roku. Na uczelniach w całym kraju samorządowi działacze ignorują działania podejrzanych fundacji, które zawłaszczyły sobie nasze kluby. Nie słyną również ze wsłuchiwania się w studenckie potrzeby czy z zainteresowania sprawami socjalnymi. Zawsze za to można liczyć na to, że potępią studenckie protesty i wezwą do porządku – bo kto to widział, spontaniczność i inicjatywność? Tak bez wyborów w USOS-ie? 

Kulturą studencką powinny zarządzać osoby faktycznie zaangażowane w jej produkcję – nie dlatego, że piastują stanowisko w samorządzie. Wszelkie rozmowy z decydentami powinny włączać jak najwięcej studentek i studentów w celu wytworzenia kolektywnego poczucia odpowiedzialności za siebie nawzajem.

* * *

Raport Forum Kultury Studenckiej postuluje o słuszne minimum: finansowanie i infrastrukturę. Równocześnie potyka się w miejscu, w którym trzeba zastanowić się nad rzeczywistym włączeniem samych zainteresowanych i wyniesieniem ich z poziomu klientów. Nie oddajmy na starcie naszej kultury w ręce tych samych instytucji, które przez ostatnie dekady albo ją ignorowały, albo na niej zarabiały.


Stanisław Sieniawski, Gabriela Wilczyńska

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja