Dwa lata od okupacji DS Kamionka: lekcja o współczesnym uniwersytecie i granicach studenckiej sprawczości
Od strajku okupacyjnego domu studenckiego Kamionka minęły już dwa lata, lecz wiedza, którą wtedy zdobyłyśmy, pozostaje aktualna – być może bardziej niż kiedykolwiek. Okupacja rozpoczęła się 17 maja 2024 roku jako odpowiedź na wieloletnie niszczenie pustego akademika i próby jego sprzedaży mimo rosnących kosztów życia i dramatycznego niedoboru miejsc w domach studenckich. Przez kilkanaście dni Kamionka stała się nie tylko miejscem protestu, ale także przestrzenią wspólnego działania, w której studenci na nowo definiowali, czym uniwersytet może być.
Patrząc dzisiaj z perspektywy czasu widać wyraźnie, że nie była to jednorazowa mobilizacja, lecz początek długotrwałej walki o godne warunki studiowania i o kształt samej instytucji. Kamionka wciąż stoi pusta, a przez ostatnie dwa lata kolejne działania – wnioski o udostępnienie informacji publicznej, mailing, apele, petycje, spotkania i dyskusje, pikiety – nie pozwoliły tej sprawie zniknąć z pola widzenia. Równocześnie spotkały się one z represyjną reakcją władz uczelni: wielomiesięcznych postępowań dyscyplinarnych, zawieszeń oraz zgłoszeń na policję. Końcowo komisja dyscyplinarna uznała protestujących podczas Dnia Otwartego UJ za winnych „zakłócenie wydarzenia” choć odstąpiła od wymierzenia kary, wskazując, że wcześniejsze zawieszenie były już sankcją wyjątkowo dotkliwą i nieproporcjonalną. W uzasadnieniach organów uczelnianych nasze działania przedstawiono jako naruszenie porządku i „utrudnianie dostępu licealistom do informacji o uniwersytecie”, całkowicie pomijając społeczne źródło całego konfliktu: pogłębiającą się komercjalizację studiowania, zamykanie akademików i brak zaplecza socjalnego dla studentów. Szczególnie znamienne było to, że komisja próbowała przedstawić konflikt jako rezultat „braku dialogu po obu stronach”, mimo że przez miesiące wcześniejsze próby kontaktu – listy otwarte, maile, petycje czy organizowane pikiety – pozostawały bez odpowiedzi ze strony władz uczelni. W ten sposób represje nie miały charakteru incydentalnego, lecz stały się elementem szerszej strategii zarządzania konfliktem: zamiast odpowiedzi na zgłaszane problemy pojawiły się wobec nas procedury dyscyplinarne, próby zastraszenia i marginalizacji, jak wtedy gdy wszyscy studenci i pracownicy Uniwersytetu Jagiellońskiego dostali maila od prorektora do spraw studenckich z oczerniającymi nas informacjami.
Konflikt, który ujawnił się w Krakowie, nie tylko nie wygasł, ale rozlał się szerzej – w maju 2025 roku znalazł swoją kontynuację podczas okupacji budynku ZSS UW, gdzie jednym z naszych postulatów było zarówno potępienie represji wobec studentów UJ jak i przyznanie środków na remont Kamionki. W szerszej perspektywie wydarzenia te układają się jednak w jeszcze dłuższą historię studenckiego oporu wobec komercjalizacji szkolnictwa wyższego.
Już wcześniej ważnym punktem odniesienia stała się okupacja poznańskiej Jowity, która dla wielu z nas działających później wokół Kamionki była momentem politycznego przebudzenia i dowodem, że sprzeciw wobec zamykania akademików może przerodzić się w realny zorganizowany ruch.
To właśnie wtedy po raz pierwszy tak wyraźnie wybrzmiała krytyka traktowania infrastruktury socjalnej uczelni jak rynkowego zasobu podporządkowanego logice opłacalności i prywatyzacji. Dla krakowskiej młodzieży z Inicjatywy Pracowniczej doświadczenie Jowity stało się nie tylko inspiracją, ale także ważną lekcją organizacyjną i mobilizacją do zintensyfikowanej walki o Kamionkę. Uświadomiło ono nam, że problem nie dotyczy jednego miasta ani jednej decyzji administracyjnej, lecz szerszego modelu funkcjonowania współczesnego uniwersytetu, w którym kwestie dostępności akademików, stołówek czy zaplecza socjalnego są systematycznie marginalizowane. Kamionka, Jowita i późniejsza okupacja na Uniwersytecie Warszawskim układają się więc w ciąg kolejnych mobilizacji, które nie doprowadziły (jeszcze) do trwałego rozwiązania problemów, ale ujawniły ich systemowy charakter i pokazały narastający konflikt wokół warunków studiowania oraz granic sprawczości studentów we współczesnej akademii.
Uniwersytet jako „zarządca aktywów”
Okupacja Kamionki ujawnia głębszą zmianę w funkcjonowaniu uniwersytetu, który coraz wyraźniej działa jak podmiot zarządzający majątkiem. Jeszcze w trakcie strajku okupacyjnego pisaliśmy:
Na mocy uchwały Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego budynki wraz z działką zostały w 2018 roku przeznaczone na sprzedaż. Poczynając od października 2019 nie zakwaterowano tam już żadnych studiujących osób. Władze UJ argumentowały wówczas zamiar sprzedaży rzekomym złym stanem technicznym budynków oraz niedogodną lokalizacją, co zgłaszać mieli ponoć sami mieszkańcy akademika. Nie ma żadnego dowodu na to, by takie skargi były w ogóle składane. Wręcz przeciwnie, jeszcze w roku akademickim 2011/2012 „Kamionka” zajęła 1. miejsce w badaniu „Barometr satysfakcji studenckiej”, w kolejnych latach wciąż zajmując pierwsze pozycje, czym chwalił się sam Uniwersytet.
Akademik, który przez lata zapewniał studentom dostępne cenowo miejsce do życia, został w tej logice zredukowany do „zasobu” – potencjalnej inwestycji, którą można sprzedać, wyłączyć z użytku lub pozostawić pustą, jeśli wymaga tego rachunek ekonomiczny. Szczególnie wymowne jest to, że Kamionka przez lata stoi niewykorzystana mimo rosnącego kryzysu mieszkaniowego. Według danych Eurostatu1 ponad jedna trzecia osób mieszkających w Polsce żyje w przeludnionych mieszkaniach, co plasuje nasz kraj wśród najgorzej wypadających państw Unii Europejskiej pod względem warunków mieszkaniowych. Natomiast z najnowszego raportu2 Habitat for Humanity Poland wynika, że deficyt mieszkaniowy może sięgać nawet 2 milionów lokali, a aż 14% społeczeństwa wydaje na mieszkanie ponad połowę swoich dochodów.
Decyzje uczelni nie są podejmowane w oparciu o realne potrzeby studiujących, lecz w oparciu o kategorie opłacalności i zarządzania własnością. Budynki mogły być użytkowane zgodnie z przeznaczeniem, a mimo to przez kolejne lata podejmowano próby ich sprzedaży, jednocześnie ograniczając zasób miejsc w akademikach. Ta sprzeczność – między faktyczną możliwością użytkowania, a decyzją o wyłączeniu budynku z życia uczelni – odsłania, że kluczowym kryterium nie jest tu dostępność edukacji, lecz logika zarządzania aktywami.
W tym sensie uniwersytet nie tyle traci swoja neutralność, co zmienia swoją funkcję – z instytucji publicznej, która powinna zapewniać warunki do nauki, w organizację działającą według logiki ekonomicznej, gdzie potrzeby studentów stają się wtórne wobec strategii gospodarowania zasobami. Z tej perspektywy profil obecnego rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Piotra Jedynaka – profesora nauk ekonomicznych i specjalisty w zakresie zarządzania – wydaje się wyjątkowo spójny z kierunkiem, w którym podążą instytucja. Konsekwencje tej zmiany są jednak daleko idące: dostęp do studiów przestaje być wyłącznie kwestią kompetencji czy aspiracji, a zaczyna zależeć od możliwości utrzymania się w mieście o rosnących kosztach życia. Brak miejsc w akademikach jest niczym innych jak mechanizmem selekcji wypychającym z uniwersytetu tych, których nie stać na prywatny rynek najmu. W efekcie uczelnia, która formalnie pozostaje instytucją publiczną w praktyce współtworzy warunki wykluczenia, reprodukując nierówności społeczne zamiast je niwelować.
Kondycja studentów: między edukacją a przetrwaniem
Okupacja Kamionki szczególnie wyraźnie odsłania materialny wymiar studiowania, który w oficjalnym obrazie uniwersytetu jest systematycznie pomijany. Edukacja przestaje być wyłącznie procesem intelektualnym, a staje się doświadczeniem głęboko zależnym od warunków życia - przede wszystkim od dostępu do stabilnego i przystępnego cenowo miejsca do życia. W sytuacji rosnących kosztów najmu, brak miejsc w akademikach nie jest jedynie niedogodnością, lecz realną barierą uczestnictwa w edukacji zmuszającą część osób do rezygnacji ze studiów lub podejmowania pracy kosztem nauki.
W ten sposób wyłania się figura studenta funkcjonującego na granicy ekonomicznego bezpieczeństwa – studenta, który nie tylko się uczy, ale równocześnie organizuje swoje życie wokół konieczności utrzymania się mieście, często kosztem czasu na naukę, odpoczynek czy rozwój. Codzienność akademicka zostaje więc przesunięta z poziomu aspiracji i intelektualnej pracy na poziom zarządzania niedoborem: szukania tańszego lokum, pracy dorywczej, negocjowania kosztów życia.
Sprawa akademika Kamionka pokazuje, że ten stan nie jest efektem indywidualnych wyborów, czy „braku zaradności”, lecz konsekwencją systemowych decyzji, które ograniczają dostęp do zaplecza socjalnego uczelni. Skoro przez lata możliwe było utrzymanie pustego budynku, który wcześniej pełnił funkcję akademika, oznacza to, że potrzeby studentów nie stanowią punktu odniesienia dla polityki instytucji. Szczególnie dobrze to widać w wypowiedzi rektora Piotra Jedynak (w reportażu Renaty Radłowkiej Po licencjacie ma się jeszcze marzenia. Po pięcioletnich studiach ludzie są zmęczeni) dotyczącej wysokiego odsetka osób rezygnujących ze studiów lub niekontynujących nauki po licencjacie. Rektor wskazuje w niej między innymi na rosnące koszty życia i fakt, że „rodzice nie są w stanie zapewnić studiującym dzieciom utrzymania przez pięć lat”. Tego rodzaju narracja przesuwa jednak odpowiedzialność za materialne warunki studiowania z instytucji na prywatne gospodarstwa domowe. Problem zostaje przedstawiony nie jako efekt polityki uczelni i wieloletniego ograniczania infrastruktury socjalnej, lecz jako kwestia indywidualnych możliwości finansowych rodzin. Tymczasem właśnie w sytuacji rosnących kosztów życia szczególnego znaczenia nabierają dostępne akademiki, stołówki, czy inne formy wsparca socjalnego. Utrzymywanie pustego akademika przy jednoczesnym wskazywaniu że rodziców „nie stać” na utrzymywanie studentów, dobrze pokazuje logikę współczesnego uniwersytetu: odpowiedzialność za możliwość studiowania zostaje sprywatyzowana, a uczelnia wycofuje się z roli instytucji zapewniającej materialne warunki uczestnictwa w edukacji.
To właśnie dlatego okupacja nie była jedynie reakcją na pojedyńczą decyzję administracyjną, lecz wyrazem sprzeciwu wobec modelu uniwersytetu, w którym studiowanie przestaje być dostępne dla wszystkich, a staje się przywilejem uzależnionym od sytuacji materialnej. Co istotne, sprzeciw wobec tej sytuacji daleko wykraczał poza środowisko osób bezpośrednio zaangażowanych w okupację – postulat przywrócenia Kamionki spotykał się z poparciem studentów, części pracowników uczelni oraz szeroko rozumianej społeczności akademickiej. Ty wyraźniej widać, że konflikt nie przebiegał między „radykalnymi protestującymi” a resztą uniwersytet, lecz przede wszystkim między władzami uczelni a znaczną częścią osób, które dostrzegały (i często doświadczały) skalę kryzysu mieszkaniowego, a co za tym idzie widziały konieczność odbudowy zaplecza socjalnego do studiujących.
Iluzja reprezentacji studenckiej
Okupacja Kamionki podważa również jedno z kluczowych założeń współczesnego uniwersytetu – że studenci posiadają skuteczne mechanizmy artykułowania swoich interesów. Formalnie ich głos ma być reprezentowany przez samorządy studenckie, w praktyce jednak okazuje się on pozbawiony realnej sprawczości. Decyzje dotyczące tak fundamentalnych kwestii jak zaplecze socjalne zapadają bez rzeczywistej konsultacji ze społecznością studencką, a instytucje, które mają ją reprezentować, nie tylko nie stają się narzędziem sprzeciwu, lecz nierzadko legitymizują działania władz uczelni. W przypadku Kamionki Zarząd Samorządu Studentów UJ opublikował stanowisko potępiające okupację nie konsultując go nawet z wydziałowymi radami samorządów studenckich.
Nie możemy jednak zgodzić się na formę, w której ta walka jest prowadzona przez przedstawicieli jednego ze związków zawodowych. Forma strajku okupacyjnego nie jest drogą do rozwiązywania problemów.
Stało się to dla nas symbolem całkowitego podporządkowania samorządu logice instytucji, która zamiast reprezentować interesy studentów, działa przede wszystkim na rzecz utrzymania porządku i ochrony decyzji administracyjnych. W ten sposób konflikt o Kamionkę odsłania nie tyle brak reprezentacji, ile jej iluzoryczny charakter – obecność struktur, które istnieją, lecz nie przekładają się na możliwość realnego wpływu. Studenci zostają włączeni w proces decyzyjny na poziomie symbolicznym, ale wykluczeni z niego na poziomie praktycznym. Ich udział ogranicza się do konsultacji pozbawionych konsekwencji lub do struktur, które działają w ramach logiki instytucji, zamiast ją kwestionować. W efekcie głos społeczności akademickiej zostaje zneutralizowany, zanim jeszcze stanie się politycznie skuteczny.
Szczególnie wyraźnie ujawniło się to podczas posiedzenia Senatu UJ 29 stycznia 2025 roku, kiedy próbowaliśmy przedstawić prezentację dotyczącą przyszłości Kamionki i braku realizacji porozumienia kończącego strajk okupacyjny. Reprezentowaliśmy 235 osób, które podpisały wniosek o rozszerzenie porządku obrad, a pośrednio także tysiące studentów popierających przywrócenie akademika do użytku. Mimo to nasze wystąpienie było wielokrotnie przerywane, pytania ignorowane, a sama prezentacja ostatecznie nie została dokończona. Posiedzenie zamknięto po kilkunastu minutach, senatorowie opuścili salę, a dyskusję kontynuowano już bez naszego udziału w zamkniętej przed nami sali na poczęstunku wśród kelnerów z srebnymi tacami. Do akcji wkroczyła straż rektorska, która siłą próbowała usunąć jednego z nas. Wydarzenie to pokazuje, że nawet w sytuacji, gdy korzystamy z formalnych procedur i próbujemy działać w ramach instytucjonalnych kanałów to nasz głos jest unieważniany w momencie, gdy staje się politycznie niewygodny. Senat, który formalnie powinien być przestrzenią debaty i współdecydowania, ujawnia się tutaj jako mechanizm kontroli granic dopuszczalnego sprzeciwu niż rzeczywiste narzędzie reprezentacji społeczności akademickiej.
To właśnie ta luka między deklarowaną partycypacją a faktycznym wykluczeniem z procesu decyzyjnego sprawia, że studenci sięgają po formy działania uznawane za radykalne. Okupacja nie jest więc wyrazem nadmiaru emocji czy niechęci do dialogu, lecz reakcją na sytuację, w które instytucjonalne kanały okazują się politycznie martwe zdolne co najwyżej do pozorowania wpływu, ale nie do realnego kwestionowania kierunku, w którym podąża uczelnia. Problem nie sprowadza się bowiem wyłącznie do „niewystarczającej partycypacji”, lecz do samej struktury interesów współczesnego uniwersytetu, coraz silniej podporządkowanego logice zarządzania, oszczędności i ochrony instytucjonalnego kapitału.
W takim modelu głos studentów może być tolerowany dopóty, dopóki nie podważa fundamentalnych decyzji ekonomicznych i politycznych. Moment w którym zaczyna dotyczyć kwestii własności, wydatków, priorytetów uczelni czy sposobu dystrybucji zasobów staje się momentem konfliktu. Dlatego okupacja oznaczała coś więcej niż próbę „zabrania głosu” – była sytuacją w której studenci przestali funkcjonować jako bierni uczestnicy systemu i zaczęli działać jako podmiot polityczny, otwarcie konfrontujący się z interesami instytucji. Kamionka pokazuje więc, że współczesny uniwersytet nie tylko ogranicza materialne warunki studiowania, ale również wyznacza bardzo wyraźne granice tego jaki sprzeciw jest jeszcze akceptowalny, a jaki staje się zagrożeniem dla istniejącego porządku.
Okupacja jako moment prawdy o uniwersytecie
Okupacja Kamionki może być odczytana jako moment, w którym uniwersytet przestaje działać w trybie codziennej rutyny i ujawnia swoją rzeczywistą strukturę – relacje władzy, hierarchie oraz granice sprawczości poszczególnych aktorów. To właśnie w sytuacji konfliktu wyraźnie widać, kto podejmuje decyzje, kto może je egzekwować i jakie narzędzia są wykorzystywane do utrzymywania kontroli – od języka administracyjnego, który rozbraja sprzeciw, przez asymetrię w negocjacjach, aż po gotowość do sięgania po środki przymusu.
Reakcje władz uczelni, próby dyscyplinowania protestujących czy obecność służb porządkowych pokazują, że uniwersytet nie jest neutralną przestrzenią dialogu, lecz instytucją zdolną do obrony własnych interesów, nawet kosztem społeczności, która go buduje. Jednocześnie okupacja tworzy przestrzeń alternatywną wobec tej logiki: miejsce, w którym studenci nie są już jedynie adresatami decyzji, lecz ich współtwórcami, organizując życie akademickie na własnych zasadach, opartych na współpracy, wzajemnym wsparciu i kolektywnym działaniu.
W trakcie strajku wyłania się tymczasowy model „innego uniwersytetu” – bardziej egalitarnego, antyhierarchicznego, opartego na wspólnocie doświadczeń i realnym uczestnictwie w procesach decyzyjnych. To doświadczenie nie tylko pozwala na praktyczne zakwestionowanie istniejącego porządku. ale także ujawnia, że alternatywa wobec niego jest możliwa i może funkcjonować choćby w ograniczonej tymczasowej formie. Okupacje nie tyle zakłóca funkcjonowanie uniwersytetu, ile ujawnia jego sprzeczności - pokazuje napięcie między deklarowaną wspólnotowością a faktycznym sposoem zarządzania instytucją oraz między formalną inkluzywnością a realnym wykluczeniem.
Dzięki temu Kamionka stała się nie tylko miejscem protestu, ale też momentem poznawczym, w którym możliwe staje się zobaczenie uniwersytetu takim jakim jest, a nie takim jakim chce się przedstawiać. Co więcej, doświadczenie to ma charakter trwały, a wręcz historiotwórczy: zmienia sposób w jaki uczestnicy postrzegają instytucję, uczy ich rozpoznawania mechanizmów władzy i pokazuje, że sprawczość nie musi być ograniczona do formalnych struktur. Właśnie dlatego znaczenie Kamionki wykracza poza samą okupację – staje się ona punktem odniesienia dla dalszych działań i dowodem na to, że uniwersytet może być nie tylko przedmiotem zarządzania, ale także przestrzenią realnej walki o jego kształt.
Maya Śliwa
[1] https://ec.europa.eu/eurostat/web/income-and-living-conditions/database
