Dieta (anty)studencka
14 XI 2024 14 listopada 2024
Tekst jest częścią piątego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.
Hot-dog, odgrzany burger z polskiego odpowiednika „corner shop” popity kawą z automatu i przegryziony proteinowym batonikiem z czekoladą w przerwie pomiędzy zajęciami – to przykłady opcji obiadowej łatwo dostępnej dla studentów. Dużo trudniej znaleźć miejsce oferujące tanie, zdrowe i zbilansowane posiłki. Fizyczny brak stołówek na uniwersytetach oraz wysokie ceny prywatnych „restauracji” na ich terenie sprawiają, że jakość jedzenia spożywanego przez osoby studiujące nie jest indywidualnym wyborem, ale symptomem patologicznego systemu.
Śmieciowe jedzenie to śmieciowa nauka
Dieta obfitująca w cukry proste i tłuszcze nie pozostaje obojętna dla organizmu, w tym również dla mózgu, będącego najważniejszym narzędziem pracy studenta. Śmieciowe jedzenie zostało w badaniach naukowych powiązane z gorszą możliwością zapamiętywania, koncentracji i upośledzonymi funkcjami poznawczymi wśród młodych ludzi. Konsumenci wysoce przetworzonego jedzenia stanowią także grupę ryzyka rozwoju depresji, co nie jest optymistyczną perspektywą w momencie, w którym stan zdrowia psychicznego został wskazany jako główny powód rezygnacji ze studiów na Uniwersytecie Warszawskim.
Odpowiednie odżywianie to regularne, stałe pory przyjmowania posiłków – cel ciężko osiągalny wobec zmiennego grafiku zajęć i pracy. W przypadku dużego deficytu kalorycznego spowodowanego brakiem czasu lub środków finansowych, zmęczenie i osłabienie nie pozwalają na osiąganie wyników naukowych odzwierciedlających rzeczywisty potencjał umysłowy studentek i studentów. Można więc przypuszczać, że związek pomiędzy częstotliwością spożywania jedzenia o zbyt małej wartości odżywczej a efektywnością przetwarzania wiedzy już teraz wywiera niekorzystny wpływ na społeczność akademicką.
Żywieniowa oferta uczelniana
Uniwersytety ochoczo promują zdrowy styl życia poprzez różne projekty informacyjne, wydarzenia czy rozwijanie studenckich klubów sportowych. W tych działaniach temat jedzenia jest jednak poruszany biernie, głównie wskazując na osobistą odpowiedzialność za jakość własnej diety. W Raporcie Rzecznika Praw Pacjenta z 2020 roku dotyczącym zdrowia psychicznego na polskich uczelniach wśród problemów dotykających osoby studiujące wymieniano nie tylko zaburzenia depresyjne, stres, niską samoocenę czy myśli samobójcze, ale również zaburzenia odżywiania, nadwagę i otyłość. W formach wsparcia dla studentów i pracowników dominowały konsultacje psychologiczne, edukacja prozdrowotna oraz poradnia psychologiczna. Zajęcia sportowe i wsparcie finansowe stanowiły jeden procent ze wszystkich sposobów wsparcia, natomiast nie pojawiła się żadna forma pomocy bezpośrednio dotycząca zwiększenia dostępności do zbilansowanych posiłków. System szkolnictwa wyższego, który powinien dbać o nasze zdrowie, nie podejmuje działań mających realny wpływ na obecność zdrowej żywności w murach uniwersytetów.
Jedzenie spełnia też ważną funkcję społeczną, jaką jest budowanie więzi pomiędzy ludźmi zasiadającymi wspólnie do stołu. Ten rodzaj socjalizacji może ułatwić chorującym na zaburzenia odżywiania i otyłość budowanie pozytywnych doświadczeń wokół prawidłowej diety. Zapewnienie przestrzeni dla studenckiej integracji w formie stołówki propagowałoby zachowania prozdrowotne skuteczniej od pustych haseł.
Czy za kilkadziesiąt lat będziemy zdrowe?
Zdrowa dieta pozwala zapobiec wielu schorzeniom takim jak otyłość i cukrzyca, a spożywanie odpowiednich ilości warzyw i owoców (5 porcji dziennie) to mniejsza zapadalność na nowotwory płuc, jelita grubego, czy żołądka. Sukcesywnie wzrastająca popularność fast-foodów oraz słodkich napojów na przestrzeni lat nie pozostawia złudzeń na temat konsekwencji zdrowotnych, z którymi dzisiejsi młodzi ludzie będą mierzyli się w przyszłości. Nawyki żywieniowe — tak jak wszystkie inne — trudno jest zmienić, szczególnie jeżeli zostały wprowadzone na wczesnym etapie samodzielnego życia, jaki dla wielu osób stanowią studia.
Finansowanie powszechnej dostępności stołówek w trosce o zdrową przyszłość populacji dzieci i młodzieży nie jest tematem zupełnie przemilczanym w Polsce. Od początku 2024 roku funkcjonuje uchwała rady ministrów wprowadzająca w życie program „Posiłek w szkole i w domu”. W ramach projektu zapewnia się gorący posiłek w stołówce szkolnej nie tylko uczniom w trudnej sytuacji materialnej, ale także osobom starszym i niepełnosprawnym o niższych dochodach, podkreślając rolę kontroli nad jakością kupowanych produktów. Program zakłada doposażanie, poprawianie standardu istniejących szkolnych stołówek oraz tworzenie nowych. Podobnej inicjatywy brakuje na uniwersytetach, gdzie obecność stołówek stanowiłaby ważne działanie profilaktyczne na rzecz prewencji chorób cywilizacyjnych.
Energetyk i jednorazówka
Czyli napój o działaniu energetyzującym oraz e-papieros z niewymiennym wkładem. Ikoniczny duet przedstawiany w memach, wszechobecny element kultury studenckiej, stał się symbolem nocy spędzonych na nauce do sesji i trudnych dni na uczelni. Z powodzeniem zastępuje śniadanie lub każdy inny posiłek. Oczywiście, wykorzystanie napojów energetycznych i produktów nikotynowych jako substytutów jedzenia jest szkodliwe dla zdrowia, ponadto wiąże się z zaburzeniami snu, obniżoną odpornością, a nawet kancerogennością. Trudno jednak oczekiwać, że bez skutecznych alternatyw, dostępu do tanich pełnowartościowych posiłków, konsumpcja tych używek spadnie na rzecz zdrowszego stylu życia.
Dalsze ignorowanie problemu braku tanich, publicznych stołówek jest szkodliwe! Uczelnie nie powinny być kuźniami chorób cywilizacyjnych. Musimy działać i przywrócić na kampusy publiczne stołówki oferujące zdrowe i niedrogie posiłki.
Marta Jasnos
