Wstawałam o 5:30, żeby zrobić pranie – sytuacja w łódzkich akademikach
Tekst jest częścią drugiego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.
Łódź - miasto, w którym prezydentka w butach za kilkanaście tysięcy spotyka się z influencerem od nieruchomości. Jak żyje tam studentom? Jak wyglądają dane dotyczące akademików?
Opinie studentów, którzy mieszkają od dłuższego czasu na terenie miasteczka akademickiego, są raczej pozytywne. „Myślę, że nie ma na co narzekać” – Jakub. „Wydaje mi się, że jest okej, pomijając np. kwestie braku piekarników, ale to nie są sprzęty pierwszej potrzeby” – Irina.
Do najczęściej wymienianych problemów należy konieczność zapewnienia we własnym zakresie bardziej podstawowych niż piekarniki sprzętów AGD, takich jak lodówki, pralki, czajniki (nie dotyczy to niedawno wyremontowanych akademików nr V i IX), które, jeżeli w ogóle są obecne, to nie wystarczają pod względem ilości i jakości. Minusem były 2 pralki na cały DS, z czego często działała tylko jedna. „Żeby zapisać się na pranie na dogodną godzinę, wstawałam w poniedziałek o 5:30 rano” – Anna. „Zmieniłbym pralki, są naprawdę średnie, często się psują i są tylko 3 na cały DS” – Jakub
Zdarzały się sprawy bardziej bulwersujące, takie jak niestosowanie się do obietnic dawanych studentom. „Gdy składałem wniosek, aby kontynuować mieszkanie w DS nr V, powiedzieli, że na 100% otrzymam to miejsce. Później dostałem miejsce w DS nr XIII, którego nie chciałem” – Stanislau. Miały miejsce również przypadki usuwania studentów z akademika z powodu organizowania imprez masowych.
Zdarzały się sytuacje, gdy z tygodnia na tydzień byliśmy przenoszeni do innego DS-u, z innym współlokatorem z powodów takich jak Studenckie Igrzyska Olimpijskie.
– Anna
Osobną kwestią są różnice w cenie oraz wyposażeniu między poszczególnymi akademikami. „W nowych akademikach cena za miejsce wychodzi podobnie jak wynajem pokoju” – Stanislau. Obecne koszty to 670 złotych za miejsce w pokoju 2-osobowym i 860 za pokój jednoosobowy. Te tańsze są jednak gorzej wyposażone. „Te niewyremontowane jak XIII pod względem wyposażenia oceniam na 6/10, te wyremontowane jak V tak 8/10” – Stanislau.
Problemem jest również niedostosowanie niektórych akademików do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową. „Jeżeli chodzi o np. DS nr 2, to faktycznie nie nadaje się dla osób z takimi problemami, ale w trzech nowych, wyremontowanych akademikach są już windy” – Jakub
Zdaniem rozmówców zróżnicowane narodowościowo środowisko nie odbija się w negatywny sposób na relacjach międzystudenckich. Pojawiają się jednak głosy świadczące o pewnej izolacji i trudności w integracji z resztą społeczności studenckiej przez osoby z zagranicy. „Byliśmy mocno dzieleni ze względu na pochodzenie. Osoby z innych krajów w moim DS-ie dostawały swoje piętro” – Anna
Miliony za akademiki
Liczba środków wydanych na remonty domów studenckich w latach 2015–2022 wynosi ok. 13 mln złotych. Najwięcej pieniędzy wydano w latach 2017–2018 – 11,7 mln złotych, na okres ten przypada remont DS nr V – poprawiony został standard za cenę 100 miejsc. W roku akademickim 2020/2021 miał miejsce remont akademika nr IX – ponownie za cenę wyższego standardu utracono 100 miejsc zakwaterowania. Łączne wydatki na to przedsięwzięcie wyniosły 14,75 mln zł, wpisano je jednak nie jako remont, lecz jako inwestycję budowlaną. Ponad 8 mln złotych pochodziło w tym przypadku z dotacji budżetowej. Łączna liczba miejsc w okresie 2015–2022 zmniejszyła się z 4042 do 3798. Należy jednak zaznaczyć, że zmiana ta wynika z likwidacji pokojów 3-osobowych na rzecz pokojów 1- i 2-osobowych. Liczba studentów UŁ w okresie 2019–2022 zmniejszyła się z ok. 26 tys. do 23,2 tys.
Przychody otrzymywane przez UŁ z tytułu najmu zmniejszyły się skokowo z ok. 3 mln do 1,5–2 mln po roku akademickim 2020/2021, na co wpływ miały zapewne: remont akademika nr IX oraz wyłączenie z użytku akademika nr VIII z powodów „okołopandemicznych”.
Co dalej?
Chociaż sytuacja mieszkaniowa w akademikach należących do UŁ wydaje się nie najgorsza, to można jednak zauważyć pewne niepokojące tendencje. Zmniejsza się liczba dostępnych miejsc, z których te w wyremontowanych pokojach, doganiają ceny rynkowe, będące zbyt wysokimi dla wielu osób potrzebujących miejsca w akademiku. W niewyremontowanych akademikach natomiast, oprócz konieczności posiadania własnego sprzętu AGD, problemem jest również pewność zamieszkania – przypadki Stanislaua oraz Anny pokazują, że administracja nie do końca działa na korzyść mieszkańców domów studenckich. A przecież stabilność mieszkaniowa jest jednym z kluczowych czynników wpływających na poczucie bezpieczeństwa, integrację, komfort oraz wyniki w nauce. Ponadto tylko nieliczne akademiki są przystosowane do osób z niepełnosprawnością ruchową.
Zastanawiające jest również to, że UŁ nie udostępnił danych dotyczących liczby odrzuconych wniosków – budzi to podejrzenia, czy uniwersytet nie chcę w ten sposób zachować przed publicznym okiem skali zapotrzebowania na domy studenckie. Ceny wynajmu na wolnym rynku osiągają kolejne rekordy, nawet w relatywnie taniej, jak na standardy miast wojewódzkich, Łodzi. Nie byłoby więc dziwne, gdyby więcej osób ubiegało się o przydział w DS-ach, mimo iż miejsc jest w nich coraz mniej. Są to jednak wyłącznie spekulacje wynikające z niewystarczającej ilości danych na ten temat.
Jeżeli jednak faktycznie taka sytuacja ma miejsce, to najprostszym, choć jednocześnie najbardziej kosztownym rozwiązaniem byłaby budowa nowego/ych DS-u/ów. Trudno w pełni ocenić, w jakim stopniu byłoby to możliwe przy obecnych dochodach UŁ, udostępnił on bowiem jedynie szczątkowe informacje na temat swoich przychodów i dochodów. Szacunkowo koszt budowy nowego DS-u (na 400 osób) można ocenić na 45–50 mln złotych, patrząc na podobne przedsięwzięcie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Ponieważ uniwersytet nie byłby zapewne w stanie wydzielić takich środków, konieczne byłoby wyznaczenie na ten cel pieniędzy z samorządu bądź budżetu państwa.
Niestety obecnie jedyną alternatywą dla akademików publicznych są prywatne mieszkania/pokoje na wynajem bądź akademiki prywatne, często będące najdroższą opcją dostępną tylko dla najbogatszych. Należy docenić próby podwyższenia warunków życia w akademikach podejmowane przez UŁ, wydaje się jednak, że są one niewystarczające. Jeżeli wymienione tendencje się potwierdzą i nic nie zostanie zrobione, aby im przeciwdziałać, będziemy na przestrzeni lat świadkami „cichej prywatyzacji” szkolnictwa wyższego – stać będzie na nie jedynie najbogatszych, gdyż koszty np. zapewnienia mieszkania będą musieli pokrywać w coraz większej mierze sami studenci i ich rodziny. Rzecz jasna będzie to mieć zgubny wpływ na jakość życia przyszłych pokoleń oraz na innowacyjność naszej gospodarki.
Artur Papis
imiona wszystkich rozmówców zostały zmienione
Akademiki
Studia
