ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Studenckie starcie z ministrem nauki

11 IV 2024

Studenckie starcie z ministrem nauki

Tekst jest częścią trzeciego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

Studencka okupacja DS Jowita, która zakończyła się zwycięstwem studentów i studentek zrzeszonych w Inicjatywie Pracowniczej, zwróciła uwagę Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Protest ten, z perspektywy Dariusza Wieczorka, był szansą na zrozumienie przez Ministra problemów dotykających współczesny system szkolnictwa wyższego. Minister wykorzystał sytuację do zbudowania wizerunku polityka przyjaznego „młodym ludziom”, jednak sam nie do końca zrozumiał, o co właściwie tym młodym ludziom chodzi. Wprawdzie w odpowiedzi na postulat dotyczący zwiększenia zasobów mieszkaniowych uniwersytetów, zaplanował przeznaczenie części Funduszu Dopłat na akademiki, lecz nie dostrzegł zasadności poważnego rozważenia żądania możliwości przeprowadzenia strajku na uniwersytecie przez studentów i studentki zrzeszone w związkach zawodowych. Podobnie jak władze uczelni, wszelkie konsultacje dotyczące żądań studentek i studentów, zamierza prowadzić z samorządami studenckimi, przez co zaprzecza podmiotowości samych osób stawiających opór. Jego sprzeciw wobec prawa studentów i studentek do samostanowienia wynika z niezrozumienia istoty demokracji i przywiązania do biurokratycznych, prawnych rozwiązań nieprzystających do dzisiejszej rzeczywistości.

Próbując zwrócić uwagę ministra Wieczorka na problem, który zdawał się bagatelizować, 1 marca 2024 r. wystosowałyśmy  do niego list otwarty ws. pominięcia studentek i studentów zrzeszonych w OZZ Inicjatywa Pracownicza w spotkaniu z przedstawicielami środowiska studenckiego. Z powodu braku odpowiedzi postanowiliśmy przypomnieć ministrowi o naszych postulatach w czasie konsultacji ze środowiskiem akademickim, które prowadził w kwietniu tego roku. Niszcząc miłą atmosferę, jaka panowała w czasie jego wizyty na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, odczytałyśmy list opisujący trudności, z jakimi musimy mierzyć się w czasie nauki. Nie doczekaliśmy się jednak zaproszenia do – słynnego w III RP – dialogu. Po naszym wyjściu z sali wykładowej, na której pozostali tylko prominentni goście (biznesmeni, samorząd studencki i przedstawiciele władz UAM) minister wygłosił mowę, pełną troski o środowisko akademickie, w której używając tępej propagandy, starał się przedstawić nas jako zagrożenie dla bezpieczeństwa uniwersytetu. Zachęcał również do ogólnopolskiego potępienia studenckich działań związkowych na uczelniach. W tej samej przemowie zapowiedział wysłanie odezwy do wszystkich rektorów w kraju.

Wkrótce po tym, 8 kwietnia, otrzymaliśmy odpowiedź na wspomniany list otwarty, w której minister stwierdził, że nie będzie rozmawiał ze związkami zawodowymi, bo nie reprezentują studentów. To jawne kłamstwo służy jedynie zamaskowaniu braku kompetencji i woli działania. Rozmawiając z samorządem studenckim, zamiast z realną reprezentacją studentek i studentek z klasy pracującej zrzeszonej w Inicjatywie Pracowniczej, minister nie musi nic robić. To my przynosimy mu szereg pomysłów na poprawę warunków studiowania, którymi musiałby się zająć, gdyby rzeczywiście zależało mu na dobru polskiej nauki. To my reprezentujemy interesy osób wykluczonych, muszących pracować i niemających czasu na naukę i odpoczynek, tych, których nie stać na studia i wyzyskiwanych przez prekarne warunki pracy.

Jak piszemy w tekście O niezależną reprezentację i prawo do strajku studenckiego, w obecnym kształcie reprezentacja ogółu studentów realizowana przez samorząd ma charakter czysto formalny. Ciało, którego częścią stajesz się przymusowo, miało być receptą na niepokoje społeczne lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Zarzuca się nam, że nasza działalność „negatywnie oddziałuje” na społeczność studencką. Śmiemy twierdzić, że negatywne skutki przynosi monopol przysługujący samorządom. Argument, że minister ma związane ręce ustawą to bujda. Ustawy nie są wyryte w kamieniu — mogą być zmieniane i będą zmieniane. Nie stanie się to jednak bez naszego skutecznego nacisku na władze.

Doceniając każdą prostudencką inicjatywę i działanie w obronie praw studentów, uprzejmie wskazuję, że partnerem do rozmów ze studentami są uczelniane samorządy studentów, jak również Parlament Studentów RP, a nie związki zawodowe, które zgodnie z definicją ustawową są dobrowolną i samorządną organizacją ludzi pracy, powołaną do reprezentowania i obrony ich praw, interesów zawodowych i socjalnych. Należy zauważyć, że studenci nie świadczą pracy na rzecz uczelni i nie stanowią grupy zawodowej. Przekazując powyższe, wyrażam nadzieję, że propozycje rozwiązań zaistniałych problemów zgłaszane przez studentów zrzeszonych w OZZ Inicjatywa Pracownicza znajdą przestrzeń do dialogu i wypracowania kompromisu z samorządami studenckimi uczelni, które są jedyną reprezentacją środowiska studenckiego zarówno przed organami uczelni, jak i przed organami władzy publicznej.

 

Szymon Radomski, Gabriela Wilczyńska

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja