ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Strategie obronne pracodawcy – ignorować, zastraszać, dzielić, represjonować. Sprawa zaległych wynagrodzeń w toruńskiej restauracji

20 V 2026

Strategie obronne pracodawcy – ignorować, zastraszać, dzielić, represjonować. Sprawa zaległych wynagrodzeń w toruńskiej restauracji

W marcu bieżącego roku do naszej komisji zgłosiła się grupa czterech osób pracujących, którym nie zapłacono za pracę w jednej ze znanych toruńskich restauracji. W przypadku części były to stosunkowo niewielkie pieniądze, u innych większe – niezależnie jednak od kwoty, za pracę należy się płaca. Przyjęliśmy więc sprawę i wkrótce podjęliśmy pierwsze działania.

Początkowa strategia pracodawcy polegała na prostym odmawianiu i ignorowaniu problemu. Brak odpowiedzi na próby kontaktów ze strony byłych pracowników i pracownic, odmowa spotkania z kierownictwem, odmowa okazania dokumentów (ewidencji czasu pracy). Widząc całkowite wyparcie i zaprzeczenie, złożyliśmy pracodawcy przedsądowe wezwanie do wypłaty zaległych wynagrodzeń.

Kiedy upubliczniliśmy sprawę w mediach społecznościowych, pracodawca zdał sobie sprawę, że nie może nas dłużej ignorować. Jeszcze tego samego dnia otrzymaliśmy pismo wzywające do usunięcia wszelkich materiałów dotyczących restauracji – pod groźbą pozwu o m.in. zniesławienie, naruszenie dóbr osobistych, nieuczciwą konkurencję itp. Był to oczywiście tzw. straszak, wpisujący się w logikę SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation), czyli strategicznego wykorzystywania pozwów do uciszania protestów. Celem takiego pozwu nie jest wygrana, a zniechęcenie protestujących wizją długotrwałego i kosztownego procesu. W swoim piśmie pracodawca przyjął również kontynuowaną później przez cały czas trwania sporu metodę nazywania początkowych godzin (a nawet dni!) pracy „częścią procesu rekrutacyjnego”. Takie „rozwiązanie” nie ma oczywiście żadnego oparcia w obowiązującym prawie. Za każdą wyświadczoną pracę należne jest wynagrodzenie.

Rozpoznając od razu jałowe groźby, wystosowaliśmy publicznie odpowiedź wraz z deklaracją, że nie dajemy się zastraszyć tego typu praktykami. Niedługo później ogłosiliśmy, że w ciągu tygodnia pod lokalem zostanie zorganizowana pikieta przeciwko wyzyskowi w gastronomii. Wówczas pracodawca, coraz wyraźniej odczuwając presję w wyniku rosnącego szybko rozgłosu i poparcia dla naszych działań, po raz kolejny zmienił strategię.

Kolejne działania szefostwa miały na celu przede wszystkim rozbicie naszej jedności. Nic w tym dziwnego – przedsiębiorcy, tak samo jak my, zdają sobie sprawę z siły drzemiącej w zorganizowanej grupie pracownic i pracowników. Pracodawca zanegował więc legalność naszej komisji i nasze prawo do reprezentowania pracujących, odmawiając tym samym negocjacji zbiorowych. Zamiast tego podjęto próby prowadzenia indywidualnych rozmów ugodowych z każdą z osób. Części osób zaproponowano satysfakcjonujące warunki, jednak najbardziej poszkodowany pracownik dostał ofertę wypłacenia zaledwie około połowy należnych mu pieniędzy.

Grupa utrzymała jedność i pracodawca dostał od każdej z osób informację, że ugoda zostanie przyjęta dopiero wtedy, gdy wszyscy otrzymają satysfakcjonujące warunki. Niedługo później rzeczony pracownik dostał korzystniejszą już propozycję i przyjęliśmy ugodę, a następnego dnia wszystkie osoby otrzymały należne wynagrodzenia.

Nie był to jednak koniec historii. Już po tym jak podjęliśmy ugodę, szef opublikował w mediach społecznościowych swoje oświadczenie. Treść oświadczenia, naturalnie, wypełniały półprawdy, manipulacje i kłamstwa dotyczące całej sytuacji. Samo to nie było zaskoczeniem, jednak – co szczególnie rażące – pracodawca w swoim oświadczeniu zdecydował się umieścić dokładne dane osobowe wszystkich osób włączonych w sprawę.

Tego typu represje ukierunkowane na utrudnienie znalezienia pracy tym, którzy odważyli się zaprotestować, stanowią oczywiste złamanie prawa. Pracodawca po pewnym czasie zdał sobie prawdopodobnie z tego sprawę i usunął oświadczenie – w czasie kiedy było ono publicznie widoczne zdążyliśmy je jednak dokładnie udokumentować i aktualnie trwają dalsze działania w tej sprawie. Nie będzie kompromisów w walce przeciwko bezkarności pracodawców.

Parę tygodni później ponownie zwróciliśmy się do tego samego pracodawcy w sprawie zaległego wynagrodzenia kolejnej byłej pracownicy, która zgłosiła się do naszej komisji. Nie mogła ona odzyskać należnych pieniędzy od ponad dwóch miesięcy – nie pomogły próby kontaktu, nie pomogło też wezwanie do zapłaty przygotowane z pomocą adwokatki. Pracodawca wyciągnął jednak wnioski z poprzedniego sporu – w ciągu doby od naszego włączenia się w sprawę, zaległe wynagrodzenie trafiło na konto pracownicy.

Jako kluczowy wątek w tej sprawie identyfikujemy jej początek – decyzję osób pracujących o podjęciu walki i zgłoszeniu się do nas. Sprawa ta ma istotne znaczenie: pokazuje, że mimo powszechności nieuczciwych praktyk w gastronomii, zorganizowani i zjednoczeni mamy realną siłę. Mamy nadzieję, że ten przykład pociągnie za sobą kolejne – i że następne osoby pracujące w sektorze gastronomicznym podejmą walkę o swoje prawa.

 

Toruńskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej


Obserwuj Toruńskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej!

kontakt: kmip.torun@gmail.com

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja