ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Po spotkaniu z rektor. Czemu władze chcą prywatyzacji Jowity wbrew interesom uczelni?

5 czerwca 2023

Po spotkaniu z rektor. Czemu władze chcą prywatyzacji Jowity wbrew interesom uczelni?

Tekst jest częścią pierwszego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

W wyniku spontanicznej fali protestów rektorka UAM Bogumiła Kaniewska zgodziła się spotkać ze studentami 13 kwietnia w sali konferencyjnej Jowity. Sala pękała w szwach. Argumenty rektorki za prywatyzacją akademika okazały się niewiarygodne i wprost skandaliczne. Poniżej krótkie podsumowanie debaty. 

Władze uniwersytetu zaczęły od stwierdzenia, że nie podjęto jeszcze decyzji o prywatyzacji domu studenckiego. Mimo to, rektor zamierza zamknąć Jowitę w najbliższym roku akademickim. Celem spotkania dla rektorki nie była w ogóle dyskusja, ale wytłumaczenie jeszcze nieprzekonanym konieczności prywatyzacji akademika.

Remont Jowity jest możliwy 

Kanclerz Marcin Wysocki argumentował, że po latach zaniedbań dom studencki Jowita jest w złym stanie. Jeśli tak rzeczywiście jest, pytamy: kto, jak nie władze zarządzające UAM, są odpowiedzialne za ten stan? Statutowym obowiązkiem tych władz jest dbałość o infrastrukturę uczelni. Dopuszczenie do złego stanu budynku publicznego jest surowo karane w polskim prawie. 

Zgodnie z artykułem Zgodnie z art. 231 § 1 Kodeksu karnego:

funkcjonariusz publiczny, który, nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 

Kanclerz Wysocki twierdził, że remont akademika blokuje... właściciel sąsiedniej działki. Cypryjska spółka Shellcast Ventures ma ponoć nie zezwalać na wejście na jej teren, co jest niezbędne w renowacji Jowity. Niewiarygodne, że tak łatwo sparaliżować podstawowe działania władz największego uniwersytetu w Poznaniu. Polskie prawo budowlane nie pozostawia złudzeń, że kanclerz nie ma racji. Według art. 47, w razie braku zgody sąsiada, wykonawca remontu składa wniosek do starosty o taką zgodę. Starosta w terminie zaledwie 14 dni wydaje decyzję „o niezbędności wejścia na teren sąsiedniej nieruchomości”. Pytamy: czemu władze UAM nie chcą wystąpić o taką zgodę? Czemu rektor traktuje interes właścicieli spółki zarejestrowanej na Cyprze jako ważniejszy niż interes publiczny? Niekompetencja czy świadome działanie na szkodę studentów?

Uzyskanie środków na remont Jowity jest możliwe

Rektor i kanclerz wielokrotnie powtarzali, że uczelnia nie posiada środków finansowych na remont Jowity. Co z dotacjami UE? Ten sam UAM potrafi przecież zdobyć środki unijne w wysokości 23 milionów złotych na remont „Koszarowca” przy Wydziale Prawa i Administracji. Wsparcie dla uczelni udostępnia także ministerstwo finansów w formie obligacji państwowych. Pieniędzy nie brakuje – brakuje woli władz. Poza tym, tak jak mówił kanclerz, „przez kilka lat trzeba by oszczędzać”. Szkoda, że stracono ostatnie dekady, aby stworzyć plan finansowy remontu, ale lepiej późno niż wcale. 

Nowy akademik na Morasku: miał poszerzyć zasób, a ledwo wypełni stratę miejsc po prywatyzacji Jowity?

Cały zasób mieszkaniowy UAMu został stworzony przed zmianą ustroju na rynkowy kapitalizm. Bez tego, władze UAM nie miałyby czym zarządzać. Budowa nowego akademika na Morasku jest pierwszą taką inwestycją UAM od początku III RP. Dom studencki na Morasku mógłby poszerzyć zasób mieszkaniowy uczelni o około 400 miejsc. Dowiadujemy się dziś jednak, że nowe miejsca na Morasku mają jedynie służyć przesiedleniu Jowity z atrakcyjnych dla biznesmenów działek w samym centrum miasta. Do tej pory władze UAM nie informowały studentów, że nowo budowany akademik na Morasku będzie jedynie zastępczy. Na spotkaniu z nami, pani rektor odpowiedziała, że... wcześniej sama o tym nie wiedziała. Osobom, które mieszkają w DS Jowita, nie powiedziano nawet ile będzie kosztował nowy akademik na Morasku. Zaznaczono jednak, że na pewno będzie on droższy. Morasko leży też znacznie dalej od centrum niż Jowita, gdzie wielu z nas uczy się i pracuje.

Samorząd studencki chowa głowę w piasek

Pod naszym naciskiem formalnie to samorząd wezwał rektor do spotkania. Nikt z tych osób jednak nie zabrał głosu na spotkaniu. Najprawdopodobniej zdecydował strach przed oceną ze strony studentów i rektorki. Po spotkaniu samorząd tłumaczył się że oburzenie środowiska studenckiego wobec prywatyzacji było „niekulturalne”.

Dla przedstawicieli samorządu „kultura dyskusji” to po prostu zgadzanie się z władzą.

Po spotkaniu trudno nam liczyć na dobrą wolę władz uczelni i niezależny głos ze strony obecnego samorządu. Sprzeciw na prywatyzację Jowity jest jednak bardzo szeroki. Ten sprzeciw ujawnia, że władze i samorząd nie reprezentują stanowiska ogółu studentów i pracowników naukowych uczelni. Bez wątpienia wspólnie jesteśmy w stanie zmienić szkodliwą decyzję o prywatyzacji Jowity. 

 

Mateusz Giergowski

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja