Korzenie Uniwersytetu
29 V 2024 29 maja 2024
Tekst jest częścią czwartego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.
Protesty w Poznaniu, Krakowie, Warszawie, w innych miastach w Polsce czy na świecie mają wspólne mianowniki. Nie spaja ich wyłącznie solidarność czy wiara w wolność słowa, lecz również uniwersalne przeświadczenie o postępującej erozji uniwersytetu jako instytucji, która niegdyś pielęgnowała te wartości, mimo wielu zawirowań historycznych czy politycznych. Dziś te wartości odchodzą w niepamięć. Moralna zgnilizna instytucji uniwersytetu postępuje, a naszym obowiązkiem jako społeczności akademickiej, jest się temu sprzeciwić. Ocknęliśmy się zdecydowanie za późno, ale nawet opóźniona reakcja jest lepsza od zupełnego zachowania bierności. Bierność w kwestiach społecznych i politycznych jest niczym innym jak milczącą zgodą na obecny stan rzeczy. Efektem aktywności studenckiej jest poczucie sprawczości i odpowiedzialności. Obie te rzeczy nie mogą zaistnieć bez działania i są wartościami wpisanymi w uniwersytecki etos.
Żadna władza nie lubi aktów nieposłuszeństwa i krytyki, ponieważ uderzają one w jej fundamenty, niekiedy je burząc. Uniwersytet zawsze postrzegany był jako miejsce otwarte na dialog, w końcu uczelnie były utożsamiane z czymś, gdzie pluralizm i wolność słowa są kultywowane, a te rzeczy nie mogą istnieć bez przestrzeni do dyskusji. Dziś postrzeganie uniwersytetu może być jeszcze gdzieniegdzie podobne, jednak jego misja, podobnie jak jego cele są zupełnie inne. Kapitalizm potrafi przemienić w źródło zysku niemal wszystko, włączając w to poglądy polityczne czy sztukę, to samo więc musiało stać się z uniwersytetami, które obecnie stały się ośrodkami szkolącymi przyszłych pracowników korporacji. Wieczorek, będący ministrem z ramienia Nowej Lewicy, podpisuje z korporacjami porozumienia o zacieśnianiu relacji między uczelniami a biznesem, Uniwersytet Warszawski organizuje konkursy na najlepszego „przedsiębiorcę” roku. W międzyczasie palące problemy edukacji i materialnej sytuacji studentek i studentów, jak akademiki, stypendia czy tanie stołówki schodzą na plan dalszy, ostatecznie zupełnie znikając z debaty publicznej, pojawiając się wyłącznie na studenckich protestach. Gdy protestujący chcą rozmawiać z władzą, zderzają się ze ścianą, bo realnie problemy władz uniwersyteckich i reprezentantów władzy państwowej oscylują wokół wielkiej polityki i czerpanych z niej korzyści.
Ta ignorancja powoduje, że złudnie myślimy, że nikt nas nie słyszy. Strajki i stawianie oporu mogą wydawać się bezcelowe, a nasza sytuacja bez szans na zmianę. Jest to jedna z metod zwalczania nas, naszego oporu i woli walki. Rektor UW, Alojzy Nowak, unika jakichkolwiek spotkań i rozmów ze strajkującymi, żyjąc w nadziei, że jego ignorancja jest sposobem na zwycięstwo. Ostatecznie decyduje się na użycie wobec nas przemocy, gdy metoda zasłaniania oczu nie działa. Już J. S. Mill uważał, że opinia niepoddawana dyskusji zmienia się w dogmat, co należy uznać za niebezpieczne narzędzie cementowania się status quo; wtórowała mu w tym Hannah Arendt, wskazując, że uniwersytet jako instytucja odpowiada za percepcję faktów i kreowanie na ich podstawie opinii, które nie mogą dogmatyczne i ograniczające. Instytucja uczelni miała być enklawą wolności poglądów i słowa, a stała się upolitycznionym narzędziem, które podlega kapitałowi. Rektor nie jest naukowcem czy akademikiem, jest biznesmenem, dla którego wszystko sprowadza się do cyferek, pieniędzy i rankingów. Dzięki politykom PIS-u zatrudniony był w spółkach skarbu Państwa, zarabiając astronomiczne kwoty. Co taka osoba ma wiedzieć o sytuacji studenta, którego nie stać na mieszkanie czy na jedzenie, który musi pracować, by móc pozwolić sobie na studia na uniwersytecie? Nie może wiedzieć nic, nie tylko dlatego, że znajduje się w zupełnie innej sytuacji ekonomicznej, ale również dlatego, że z jego strony nie ma woli podjęcia dialogu ze społecznością studencką. Zamyka oczy i sznuruje usta, licząc na to, że jest w stanie zignorować naszą walkę. Nie możemy o tym zapomnieć, a przede wszystkim nie możemy milczeć — nie tylko w kwestiach akademickich, ale i społecznych czy politycznych. Bierność studentów i społeczeństwa nareszcie się skończyła. Tylko skuteczne działanie może zapewnić zmiany, lepsze jutro i powrót do korzeni idei uniwersytetu.
Antoni Markiewicz
