ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Kobiety kontra AI: Jak algorytmy utrwalają nierówności i mizoginię?

2 kwietnia 2026

Kobiety kontra AI: Jak algorytmy utrwalają nierówności i mizoginię?

Tekst jest częścią specjalnego wydania Alarmu Studenckiego z okazji Miesiąca Historii Kobiet Pracujących. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

Ciągle wmawia nam się, że rozwój technologiczny to nie tylko coś dobrego, ale również coś niezbędnego dla ludzkości. Szczególne natężenie tego zjawiska obserwujemy od momentu boomu na sztuczną inteligencję. Niestety rozwój technologiczny sam w sobie niekoniecznie jest wartością, a ważniejsze niż jego tempo są cele, którym ma służyć.

Tymczasem we współczesnym świecie doskonale widzimy, że technologia często nie rozwiązuje problemów, a jedynie utrwala te zastane. Można powiedzieć, że jest ona swego rodzaju lustrem społeczeństwa – odbija systemowe problemy, a cyberprzestrzeń koduje uprzedzenia i mizoginię. Jesteśmy więc w punkcie, w którym technooligarchowie zamiast latających samochodów serwują nam możliwość rozebrania każdego zdjęcia na Twitterze. I niestety nic na razie nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić, a rzeczywistość zaczyna przypominać raczej odcinek Black Mirror niż technologiczną utopię.

Techbros próbują nieustająco przekonywać, że każdy z nas powinien się poddać i zaakceptować AI, bo to nieunikniona przyszłość. Już teraz wiemy, że bańka AI jest przeszacowana – wbrew temu, co można wyczytać u entuzjastów. Słyszymy o zwolnieniach, a pracodawcy wcale nie są zadowoleni z nowych rozwiązań. Jednak za implementacją AI, poza zwolnieniami, idzie inny problem – luka płciowa, która się z nią wiąże. Już 50% mężczyzn korzysta z generatywnego AI, a tylko 37% kobiet1. Według badań Międzynarodowej Organizacji Pracy i NASK w krajach o wysokim dochodzie kobiety są prawie trzy razy bardziej narażone na utratę pracy z powodu generatywnej AI niż mężczyźni.

To nie tylko odzwierciedlenie starego schematu wysyłania chłopców na polibudy, a dziewczyn na kierunki humanistyczne. To także zjawisko związane z osobistym doświadczeniem kobiet, bo to ich w większości dotyka cyberprzemoc. Kobiety mają problem z zaufaniem do AI również ze względów etycznych, m.in. kojarząc ją z kradzieżą własności intelektualnej, negatywnym wpływem na środowisko, a także postrzegając korzystanie ze sztucznej inteligencji jako formę oszustwa2.

W efekcie będziemy mieć do czynienia z pogłębiającą się luką na rynku pracy. Nie tylko dlatego, że kobiety są AI po prostu mniej zainteresowane, ale również ze względu na dyskryminację w algorytmach rekrutacyjnych. Jako dobry przykład można tu przywołać wycofane już w 2018 r. narzędzie AI Amazona. Modele Amazona zostały wytrenowane na podstawie CV przesłanych do nich w ciągu poprzednich 10 lat. Większość z nich pochodziła od mężczyzn, co stanowi odzwierciedlenie męskiej dominacji w branży technologicznej. Dla algorytmu był to znak, że mężczyźni to z góry lepsi kandydaci, co poskutkowało dyskryminacją kobiet w procesie rekrutacji.

Problem z rozwojem AI to nie tylko sprawy związane z rynkiem pracy. To także narzędzie, które wpływa negatywnie na relacje i więzi społeczne. Przykładem są sytuacje przypominające te z filmu Her, w których relacja z chatbotem zastępuje realny związek. Takie relacje są łatwe – mężczyzna nie musi się już starać, ponieważ staje się konsumentem, nie partnerem. Wystarczy, że otworzy przeglądarkę, wpisze kilka słów, a otrzyma partnerkę idealną. Algorytm będzie dostosowywał się do potrzeb użytkownika, bo tak jest skonstruowany. Po co więc angażować się w prawdziwą relację, skoro można zastąpić ją pozbawioną człowieczeństwa symulacją uczucia, która nie ma żadnych wymagań? To pójście na łatwiznę będzie miało swoją cenę – mężczyźni, którzy przyzwyczają się do relacji z algorytmami, coraz gorzej będą sobie radzić z prawdziwymi kobietami: ich potrzebami, emocjami oraz z tym, że nie da się ich wyłączyć.

Dziewczyny-chatboty to tylko wierzchołek góry lodowej. Coraz powszechniejsza staje się pornografia generowana przez sztuczną inteligencję. „Modelki” AI z idealnymi ciałami, które nie istnieją, kształtują oczekiwania mężczyzn wobec prawdziwych kobiet. W aplikacjach można wygenerować sobie „partnerkę” o dowolnych cechach, w dowolnej sytuacji, bez pytania o zgodę i bez obaw o konsekwencje. Już konsumowanie – nazwijmy to – standardowej pornografii wpływa negatywnie, a często wręcz destruktywnie na postrzeganie relacji seksualnych i prowadzi do normalizacji brutalności oraz uprzedmiotowienia kobiet. W przypadku AI te granice są jeszcze bardziej przesuwane, a w zasadzie nie ma ich już w ogóle. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby generować sobie najbardziej obrzydliwe fantazje, w tym sytuacje karalne w prawdziwym świecie, jak np. pornografia dziecięca.

Pornograficzne możliwości AI nie są jedynie wykorzystywane do realizacji prywatnych fantazji. Deepfake’i i „rozbieranie” kobiet przez narzędzia AI służą też do publicznego upokarzania kobiet. Ta forma przemocy dotyka nie tylko osób publicznych, ale też koleżanek z pracy czy szkoły. Tak – cyfrowa przemoc stosowana jest również przez dzieci wobec dzieci i nikt nie ma nad tym kontroli. Kiedy próbuje się wprowadzać choćby minimalne regulacje, zaraz zlatuje się chmara obrońców „wolności”, z prezydentem Nawrockim na czele.

98% wszystkich filmów deepfake w sieci to niekonsensualna pornografia.
99% z nich dotyczy kobiet3.

Generatywna sztuczna inteligencja daje też drugie życie tzw. revenge porn. Skandal z wykradzionymi nagraniami Pameli Anderson, nagrywanie swoich dziewczyn z ukrycia, rozsyłanie nagich zdjęć czy robienie zdjęć spod spódnicy w szkołach – to wszystko już było. Dzięki deepfake’om istnieją teraz możliwości kompromitowania i niszczenia kobiet bez wychodzenia z domu. Fałszywa nagość i seksualność stają się narzędziami kontroli, a kobiety muszą się liczyć z tym, że ich wizerunek w każdej chwili może zostać wykorzystany przeciwko nim. To nie tylko kwestia psychologicznego cierpienia, lecz także systemowe podkopywanie pozycji kobiet w przestrzeni publicznej.

Sztuczna inteligencja nie jest nieuniknioną przyszłością, lecz narzędziem, które już dziś utrwala nierówności, pogłębia samotność i normalizuje przemoc. Zamiast rewolucji obiecującej lepszą przyszłość dostajemy świat, w którym ucieka się w relacje z chatbotami, kobiety są wypychane z rynku pracy przez dyskryminujące algorytmy, a cyberprzestrzeń staje się miejscem dla coraz bardziej skrajnych form przemocy. AI nie rozwiązuje problemów – mnoży je i odtwarza w cyfrowym świecie istniejące patologie. Czy w imię złudnego postępu chcemy zapłacić cenę za świat, w którym technologia służy nie ludziom, lecz ich najgorszym nawykom?

 

Julia Popławska

ilustracja: Zofia Nocna


[1] Survey of Consumer Expectations

[2] Global Evidence on Gender Gaps and Generative AI: https://www.hbs.edu/ris/Publication%20Files/25023_52957d6c-0378-4796-99fa-aab684b3b2f8.pdf

[3] SecurityHero: https://www.securityhero.io/state-of-deepfakes/

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja