Jak przekuć niemoc w walkę?
27 listopada 2024
Tekst jest częścią piątego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.
Problematyka depresji, izolacji i alienacji w dotychczasowej historii ruchów uczniowskich, studenckich i pracowniczych w 3RP, nie została do tej pory podjęta w żaden znaczący sposób. Oczywiste jest, że problematyka ta funkcjonowała już w różnych środowiskach politycznych (szczególnie widocznie w okresie Maja ‘68 w Europie Zachodniej), ale nigdy nie dotarła na nasze własne podwórko. Potrzeba podjęcia tej kwestii w politycznym ujęciu, poszukującym nie tylko trafnej metodologii do opisywania tych problemów, ale przede wszystkim skutecznych metod walki, wzięła się z głębokich refleksji nad stanem samego ruchu studenckiego i problemów, z którymi zmagamy się na co dzień.
Podczas pierwszego kongresu międzynarodowej sieci studenckiej Universities at War w lipcu 2024 przyjęto wspólne stanowisko Inicjatywy Pracowniczej, Officine della Formazione oraz Priama Dia. O kwestii odosobnienia i samotności napisaliśmy wtedy:
„Doświadczenie akademickie w naszych czasach oznacza poczucie samotności i odosobnienia. Ścieżka edukacji jest zaprojektowana w sposób wynoszący wzajemną rywalizację studentów ponad ich wspólne działanie. Kapitał czerpie korzyści z tej rywalizacji — wytwarza ona uległy indywidualizm. Indywidualizm, który nie tylko nie pozwala na podjęcie walki, ale nie jest nawet zdolny do wyobrażenia sobie i pragnienia innego świata czy uczelni”.
Konsekwencją zatwierdzenia tego stanowiska było zobowiązanie się poszczególnych organizacji do podjęcia dyskusji na temat problematyki alienacji i samotności w lokalnym kontekście. Na przestrzeni ubiegłych miesięcy doszło do stworzenia artykułów opisujących ogólnikowe kwestie programowe przyjęte na kongresie w sposób biorący pod uwagę uwarunkowania poszczególnych krajów.
W artykule stanowiącym komentarz do stanowiska Universities at War ze strony polskich działaczy i działaczek pisaliśmy wówczas:
„Sytuacja wygląda znacznie inaczej niż jeszcze 30-40 lat temu, co znacznie utrudnia skuteczne organizowanie się bez popadania w indywidualizm, który jest tak skuteczny w paraliżowaniu całych organizacji. Aby skutecznie organizować się i walczyć — musimy nauczyć się, jak wspólnie żyć, jak wspólnie pracować, jak komunikować się ze sobą. [...] [M]łodym pracownikom (a więc i studentom) coraz trudniej jest utrzymywać ze sobą nawet regularne relacje. Ludzie boją się wysyłać wiadomości (a jak często widzimy, nawet wysłanie wiadomości do kogoś, kogo się nie zna, wymaga całego „rytuału”), nie wspominając już o dzwonieniu do siebie. Nie chodzi o to, by piętnować ani oczerniać tych, którzy mają takie lęki lub problemy, jednak należy zadać sobie ważne pytanie: jak mamy się razem organizować, żyć razem, spędzać razem czas, walczyć razem, jeśli nie potrafimy nawet ze sobą rozmawiać? To niezwykle wymagająca i ważna kwestia, którą należy się zająć. Po raz kolejny znaleźliśmy się w sytuacji, w której nie tylko musimy zbudować prawdziwą, żywą społeczność (w ramach ruchu lub jako ruch), ale także musimy odwrócić skutki socjalizacji w społeczeństwie kapitalistycznym, aby „odzyskać” te podstawowe umiejętności, aby móc się komunikować, aby wspólnie się organizować”.
Stanowisko jak i komentarz do niego stanowiły przyczynek do naszych refleksji nad samotnością, depresją, i alienacją. W listopadzie 2024 roku na Uniwersytecie Warszawskim razem z Gabrielą Wilczyńską przeprowadziliśmy prelekcję połączoną z otwartą dyskusją Upolitycznianie depresji. Jak przekuć niemoc w walkę?. Na kanwie tego wydarzenia możemy wytyczyć główne osie problematyczne, ich charakter i zakres możliwych działań politycznych, by przełamać ów impas.
W pierwszej kolejności należy wskazać, jak obecnie popularne rozwiązania czy propozycje rozwiązań i odpowiedzi (np. dyskurs selfcare czy medykalizacja wszelakich zaburzeń) na ten kryzys, w gruncie rzeczy jedynie go pogłębiają. Sytuacja naszego pokolenia, szczególnie młodych ludzi z klasy pracującej, jest tragiczna. Wraz z sytuacją pandemiczną, która dotknęła nasze społeczeństwo przed kilkoma laty, znacznej przemianie uległy relacje międzyludzkie, szczególnie w naszym pokoleniu, które wówczas było w szkołach średnich, lub dopiero zaczynało studia. Okres, na który typowo przypada intensywna socjalizacja, czas, kiedy zawiązywane są pierwsze poważne przyjaźnie, czy kiedy eksploruje się własną cielesność i seksualność, został niejako wyrwany z naszych żyć, z dniem, gdy zostaliśmy zamknięci w domach. Poczucie samotności daje się nam we znaki jak nigdy wcześniej. Znacząca część naszych relacji zawiera się wyłącznie w sferze internetowej. Tam z kolei, na każdym kroku, jesteśmy bombardowani dziesiątkami informacji, dziesiątkami, jeśli nie setkami, niespójnych, sprzecznych ze sobą przekazów i narracji. Stoimy więc przed szczególną sytuacją — szeroko zakrojonego kryzysu w sferze zdrowia psychicznego. Z każdej strony oferowane są nam kolejne rozwiązania: terapia, lekarstwa, infografiki, czy mindfulness. Czy jednak to nie te mechanizmy prowadzą do ciągłej reprodukcji systemów i struktur społecznych, w ramach których funkcjonujemy, tych samych struktur i systemów, które wpędzają nas we wszystkie te wspomniane już problemy?
Nasze życia często sprowadzają się do linii dom—uniwersytet lub dom—uniwersytet—praca, co w praktyce oznacza dom—praca—praca. Z trudem łączymy studiowanie z pracą zarobkową, przez co nie mamy czasu na odpoczynek czy zadbanie o siebie. Warto spojrzeć także na szerszy kontekst, tj. nawarstwienie się wielu problemów: postępujący kryzys klimatyczny, niezbyt optymistyczna sytuacja polityczna w kraju i na świecie, alienacja i poczucie dojmującej samotności, niestabilność zatrudnienia, brak potrzebnej infrastruktury socjalnej, sytuacja na rynku mieszkaniowym, w końcu uderzające nas ze wszystkich stron impulsy ideologiczne. Skutkować to może tylko jednym: wszechobecną i wyniszczającą nas depresją.
Nasuwają się zatem kluczowe pytania: czym właściwie jest depresja? Jak przekuć to zjawisko w zdolność do tworzenia politycznej wspólnoty gotowej do walki o swoje? Nie jesteśmy w stanie traktować depresji tylko i wyłącznie jako zaburzeń hormonalnych, tego typu teorie zostały dawno już obalone.
„Na pewnym etapie teoria, że depresja psychotyczna jest wynikiem jakiegoś rodzaju fizycznego zaburzenia, albo skutkiem zaburzeń neurologicznych, zdobyła na popularności i stała się hegemoniczna. Zbyt wiele tego, zbyt mało tamtego składnika, jakby to był przepis na zupę. Ale ludzki umysł nie jest zupą. Umysł może zostać porównany do zupy, jeśli czytelnik tego chce, ale funkcje emocjonalne są o wiele bardziej skomplikowane niż już bardzo skomplikowana zupa nazywana mózgiem”.1
W naszym ujęciu wszechobecna depresja staje się niejako atrybutem niemożliwości zniesienia otaczającej nas rzeczywistości. Rzeczywistości kapitalistycznej i w wielu wymiarach okrutnej, pozbawiającej nas możliwości samorozwoju i życia w zgodzie z naturą — zamiast tego wpychającej nas w reżim biopolityki i w mechanizmy reprodukcji kapitału. Depresja jest zatem niczym innym niż przejawem kondycji całego społeczeństwa, skrajnej niezgody na stan zastany. Depresja jest przede wszystkim problemem politycznym. Z tą tezą, należy iść nawet o krok dalej: depresja to nic innego jak nienawiść klasowa zżerająca nas od środka.
Jesteśmy bezsilni i bezsilne wobec otaczającego nas świata, który jedyne czego nas nauczył, to tego, że nie mamy żadnej sprawczości i jesteśmy jedynie „trybikami w maszynie”. A jeżeli jakąkolwiek sprawczość nam przydał, to jedynie taką, która jest oparta na skrajnym indywidualizmie i kulcie geniuszu. Sprawczość tę musimy wziąć sobie sami.
Rozpoznanie, że sytuacja, w której się znajdujemy, jest uniwersalna dla dużej części naszego pokolenia — studentek i studentów, młodych pracownic i pracowników — jest kluczowe. Współdzielimy te doświadczenia, współdzielimy te emocje. Przełamanie tego kryzysu może być jedynie kolektywne i osiągnięte poprzez doświadczenie rzeczywistej i organicznej wspólnotowości.
„Ludzie doświadczają szczęścia jako świadomego zawieszenia otchłani, jako tworzenie prowizorycznych mostów ponad nią. Mówię o tej otchłani bezsensowności, która jest także otchłanią porażki. Brak fundamentów stawia nas przed świadomością śmierci i rozkładu. Ludzie wiedzą, jak pokonywać otchłań radośnie, trzymając się za ręce, jak gdyby przechodzili przez most. Ten most ponad otchłanią bezsensowności jest dialogiem, który ustanawia współdzielenie uczuć, jest wizją. Zmysłowe, odczuwalne współdzielenie uwalnia od strachu nie-bycia. [...] Uwolnij się od chęci do życia i w końcu żyj. Zmysłowe i odczuwalne dzielenie się przybiera formy zakochania, czułości, tworzenia, podróży, halucynacji, powstania: ruchu”.
Nie ma uniwersalnego modelu szczęścia, czy dobrego samopoczucia. Można odnaleźć je w zaangażowaniu w kontrkulturowość, w stałym sprzeciwie wobec statusu quo lub wspólnej walce o nasze. Jednak niezależnie od obranej drogi należy podkreślić raz jeszcze: organizuj się i walcz.
Łukasz Chodnik
[1] F. Berardi, Quit Everything. Interpreting Depression., Londyn, 2024, s. 93 (tłum. G. Wilczyńska, Ł. Chodnik).
Opór
