„Bronimy naszej niezależności”. Rozmowa z członkiem francuskiego związku studenckiego Solidaires Etudiant-e-s
Tekst jest częścią drugiego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.
Solidaires Etudiant-e-s to francuski, studencki związek zawodowy będący siostrzeńską organizacją Inicjatywy Pracowniczej. Mieliśmy okazję spotkać się podczas tegorocznego IV Zjazdu Młodych w Ruchu Pracowniczym, gdzie wymieniliśmy się naszymi doświadczeniami i rozmawialiśmy o wspólnych walkach.
Witaj Elie! Opowiedz nam trochę o sobie i Twoim związku zawodowym, Solidaires Etudiant-e-s.
Jestem działaczem francuskiego związku studentów Solidaires Etudiant-e-s. Studiuję nauki polityczne na uniwersytecie w Paryżu. Jestem członkiem SESL (pełna nazwa Solidaires, od Solidaires Etudiant-e-s, Syndicat de Luttes — przyp. red.) od trzech lat. SESL jest organizacją związkową działającą w środowisku uniwersyteckim w celu obrony praw studentów i zagwarantowania wysokiej jakości warunków studiowania dla wszystkich. Nasza polityka opiera się na niezależności, walce z systemowym uciskiem i uznaniu studentów i studentek za pracowników i pracownice w trakcie szkolenia.
Jakie są główne obawy francuskich studentów? W jakim stopniu odpowiedzialny jest za nie uniwersytet, a w jakim polityka rządu francuskiego?
Istnieje wiele kwestii będących w centrum zainteresowania studentów we Francji, ale jedną z najważniejszych jest kwestia niepewności zatrudnienia. Z biegiem lat, w wyniku licznych neoliberalnych polityk, a zwłaszcza od czasu kryzysu COVID-owego, niepewność i prekaryzacja stały się masowe wśród młodych ludzi. Trudności koncentrują się na kosztach życia codziennego (jedzenie, zdrowie) — w szczególności na mieszkalnictwie. Brak zakwaterowania dla studentów jest plagą, a usługi pomocy żywnościowej są przeciążone. My tę niestabilność potępiamy. Naszym zdaniem jest ona bezpośrednim wynikiem polityki ostatnich rządów. Budżety przeznaczane na uniwersytety uległy stagnacji, a nawet spadły, podczas gdy liczba studiujących wzrosła. Inwestycje nie są realizowane — w imię polityki faworyzującej sektor prywatny. Uniwersytety z pewnością nie są za to bezpośrednio odpowiedzialne, ale nie robią wszystkiego, by bronić swoich studentów.
Jak kryzys gospodarczy i inflacja wpłynęły na pozycję ekonomiczną studiujących we Francji?
Kryzys gospodarczy mocno uderzył w młodych. Inflacja jest wysoka, szczególnie jeśli chodzi o ceny dla studentów (żywność, energia, mieszkanie). Szczerze mówiąc: to, co się dzieje, jest straszne, a sytuacje, w których się znajdujemy, są coraz bardziej dramatyczne.
Jak wygląda wsparcie socjalne na uniwersytetach we Francji?
Istnieją dwa rodzaje wsparcia. Z jednej strony istnieje państwowy system pomocy. Obejmuje on stypendia (otrzymuje je około jedna trzecia studentek i studentów), oraz publiczne zakwaterowanie. Istnieje również system wyżywienia, w którym posiłki kosztują 3 euro. Z drugiej strony, niektóre uniwersytety oferują jednorazowe zapomogi. Jest to żałośnie niewystarczające. Stypendia nie nadążają za inflacją, liczba miejsc zakwaterowania jest śmieszna, a placówki ochrony zdrowia nie istnieją (na 30 000 studentów przypada 1 psycholog). Obecnie pracujemy nad uzyskaniem znacznych podwyżek stypendiów, budową mieszkań i posiłków za 1 euro w stołówkach uniwersyteckich.
Jakie są główne strategie działania i pola walki, które realizujecie obecnie jako Solidaires Étudiant-e-s?
W SESL wierzymy, że działanie i mobilizacja mają kluczowe znaczenie. Jesteśmy otwarci na wszystkie taktyki: działania prawne, demonstracje, blokady, petycje, okupacje kampusów i strajki czynszowe. Oczywiście dostosowujemy nasze strategie do sytuacji i chcemy, aby studenci przejęli odpowiedzialność za mobilizację. W tej chwili, wraz z rozpoczęciem nowego roku akademickiego i rasistowską polityką rządu, kwestia antyrasistowskiej odpowiedzi była ważna, a nasze walki miały formę demonstracji.
Czy związki zawodowe są widoczne na uniwersytetach? W Polsce kojarzą się one ze starym systemem politycznym, reliktem. We Francji sytuacja jest nieco inna. Jak opisałbyś sytuację związków zawodowych we Francji, jaką rolę odgrywają młode działaczki i działacze?
Francja ma długą tradycję studenckich związków zawodowych. Związki mają silną pozycję, szczególnie w radach przedstawicielskich uniwersytetów. Jednak niewielu studentów jest zaangażowanych w działalność, mniej niż 1% z 1,5 miliona studentów jest członkami związków.
Aktywność polityczna i związkowa we Francji pozostaje silna, chociaż mamy podobne reakcje jak w Polsce: młodzi ludzie są podejrzliwi wobec starych organizacji, które mają reputację stojących w opozycji do interesów studentów. Sytuacja niedawno zmieniła się w wyniku powstania nowych organizacji, ale mówiąc najprościej, na uniwersytecie istnieją trzy bieguny związkowe. Pierwszy to korporacjonistyczny, centrowy i liberalny biegun, który jest raczej blisko rządu. Następnie jest biegun centrolewicowy i wreszcie biegun radykalny, którego częścią jest SESL. Istnieją również grupy skrajnie prawicowe, które twierdzą, że są „związkami zawodowymi”, ale w rzeczywistości są im zaciekle przeciwne.
W SESL jesteśmy przekonani o potrzebie wykorzystania związku jako narzędzia w walce o ochronę i zagwarantowanie praw studentek studentów. Wierzymy, że rady przedstawicielskie i negocjacje są bezcelowe, że tylko mobilizacja i organizacja studencka zwyciężą. Tym właśnie różnimy się od innych związków. Wierzymy, że jako związkowcy i związkowczynie musimy budować solidarność między studentami i studentkami i wspólnie walczyć.
Dlaczego twoim zdaniem studenci i studentki powinni zrzeszać się w związkach zawodowych? Co mogą zyskać dzięki takiej działalności?
Dla nas związek służy dwóm celom. Po pierwsze, podejmuje działania na co dzień: chroni studentów, rozwiązuje problemy z zakwaterowaniem, nękaniem, problemy z administracją lub wykładowcami itp. Pomagamy studentom i studentkom na emigracji w uzyskaniu dokumentów, organizujemy mobilizacje w kwaterach studenckich, pomagamy im uzyskać stypendia i nie tylko.
Ale związek to coś więcej. To także zdobywanie nowych praw i zmienianie społeczeństwa. Opowiadamy się przeciwko patriarchatowi, kapitalizmowi, systemowemu rasizmowi, ableizmowi... Mobilizacja w ramach związku pomaga również przekształcać otaczający nas świat — na przykład zapewniając, że przemoc ze względu na płeć nie będzie już ukrywana lub że uniwersytet będzie dostępny dla wszystkich.
W ramach Igrzysk Olimpijskich w 2024 roku planowano eksmisję studentów z akademików, aby pomieścić gości wydarzenia. Jakie działania podjęliście wobec tych planów?
Zgadza się, decyzja została nawet oficjalnie podjęta przez rząd, ale SESL poszedł do sądu i odniósł zdecydowane zwycięstwo. Zakwaterowanie studenckie jest dla studentów, a nie dla kogokolwiek innego. Odmawiamy bycia rozwiązaniem korygującym niepowodzenie w organizacji Igrzysk Olimpijskich w 2024 roku. W rezultacie decyzja została na razie cofnięta, ale nadal śledzimy tę sprawę, ponieważ departamenty rządowe próbują obejść rezultat sprawy sądowej.
W jaki sposób współpracujecie z partiami politycznymi i środowiskami niezwiązkowymi? Czy partie lewicowe pomagają wam w działalności?
SESL jest częścią federacji związków zawodowych o nazwie Union Syndicale Solidaires. Dzięki tej federacji i naszym własnym wyborom mamy wiele powiązań ze stowarzyszeniami. Na przykład regularnie współpracujemy ze stowarzyszeniami działającymi na rzecz solidarności z uchodźcami w sprawie uregulowania ich statusu prawnego oraz z organizacjami feministycznymi w kwestiach przemocy seksualnej.
Nasz związek trzyma się z dala od krajowych organizacji politycznych, nawet tych lewicowych. Czasami wspólnie demonstrujemy i spotykamy się, zwłaszcza na szczeblu lokalnym, ale nasze działania związkowe nie są związane z żadną partyjną sprawą — bronimy naszej niezależności. Niektóre „lewicowe” partie nawet ścierają się z nami w kwestiach rasizmu lub przemocy policyjnej (mam na myśli Partię Komunistyczną i Partię Socjalistyczną, które są członkami NUPES).
Rozmawiał Marcin Brożek
Opór
Studia
