ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Antyspołeczne państwo – likwidacja dostępu do dóbr wspólnych 

30 V 2023

Antyspołeczne państwo – likwidacja dostępu do dóbr wspólnych 

Tekst jest częścią pierwszego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

Żyjemy w czasach kapitalizmu neoliberalnego, w którym państwo zawiązało sojusz z wielkim biznesem. Ulgi podatkowe i publiczne dotacje dla takich firm jak Volkswagen Poznań przekraczają miliardy złotych. Deweloperzy budują bez żadnych regulacji przestrzennych, gdzie chcą i jak chcą. Łamie się prawa pracownicze i lokatorskie, przekracza normy wydatku energetycznego i wyrzuca mieszkańców z prywatyzowanych kamienic.

Trzecia niby-Rzeczpospolita, wraz ze swoją armią instytucji, zamiast stać po stronie słabszych, przygląda się ofiarom dzikiego kapitalizmu i robi wszystko, żeby tylko nie przeszkodzić biznesowi czerpać zysku kosztem dobra wspólnego.

Paradoksalnie w dyskursie publicznym pojęcia takie jak własność prywatna, wolny rynek i przedsiębiorca są w Polsce świętością. Osoby, które nie są zamożne, często nieświadomie opowiadają się po stronie interesów najbogatszych. Wytłumaczeniem tej sprzeczności w społeczeństwie, w którym nierówności dochodowe są jednymi z najwyższych w UE, jest proces fabrykowania zgody na takie stosunki społeczne. W debacie publicznej prezentuje się logikę neoklasycznej ekonomii, w której prawo popytu i podaży przedstawiane jest jako odwieczna prawda. Głosy krytykujące gospodarkę, w której ludzie niemogący konsumować dóbr (bo ich na to np. nie stać) nie mieszczą się na wykresach ekonomistów głównego nurtu, a co za tym idzie – „nie istnieją” i nie są dopuszczane do dyskursu. W ten sposób ukształtowany dyskurs prowadzi do szukania winy w jednostkach, ich rzekomym lenistwie i braku zdolności dostosowania się. Podobnie za okrutne konsekwencje kapitalizmu obarcza się instytucje publiczne, które mają przeszkadzać wolnej ręce rynku w zaprowadzeniu sprawiedliwości. Władze państwowe na każdym szczeblu ochoczo przyjmują tę narrację i pozbywają się odpowiedzialności. Warto jednak zauważyć, że to nie samo państwo stoi w opozycji do wyzyskiwanych ludzi, ale jego bierna postawa, która jest konsekwencją sojuszu instytucji publicznych z prywatnymi.  

Rynek a człowiek

Wynikiem wyżej opisanego systemu neoliberalnego jest egoistyczna dbałość o interes jednostek lepiej sytuowanych kosztem innych. W takiej sytuacji rodzące się nierówności społeczne doprowadzają wiele osób do dramatycznych warunków bytowych. W 2021 roku GUS opublikował dane, z których wynika, że półtora miliona osób żyje w skrajnym ubóstwie. Oznacza to, że „[…] ludzie nie mają podstawowych środków niezbędnych do życia. Na przykład głodują, nie mają czystej wody, odpowiedniego miejsca do mieszkania, wystarczającej odzieży czy leków i walczą o przetrwanie”. Jak widać, nie wszyscy mogą korzystać z dóbr współczesności.  

Dlatego potrzebujemy zmiany myślenia o relacjach międzyludzkich. W kapitalizmie fetyszyzm towarowy doprowadził do uprzedmiotowienia człowieka. Jego wartość wyznacza możliwość konsumpcji i uczestnictwa w wymianie towarów. Zdehumanizowane masy nie są jednak w stanie bronić się przed kapitałem. Konflikt interesów klasowych jest niezauważalny przez samych pokrzywdzonych dlatego, że mit o odpowiedzialności jednostki za swoją sytuację materialną maskuje przemoc elit. To z tego powodu tak ważne jest, żeby zwracać uwagę na każdy jej przejaw.

Studiować, czy zarabiać na czynsz?

Przykładem takiej elitarnej przemocy, mniej lub bardziej świadomej, jest pomysł władz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu dotyczący prywatyzacji akademika Jowita. Ludzie, którzy nie mają pieniędzy, żeby wynająć mieszkanie w Poznaniu, co nie jest wcale łatwe w obliczu kryzysu mieszkaniowego, są zmuszeni do rezygnacji z kontynuowania nauki. Osoby mówiące o konieczności pracowania w czasie studiów nie zauważają, że nauka jest wysiłkiem, na który potrzeba czasu. Niemożliwym jest zaangażowanie się w działalność kół naukowych, projekty badawcze itd., kiedy zmęczony po pracy człowiek ma się skupić na przyswajaniu skomplikowanej wiedzy.

Pierwszy artykuł konstytucji mówi, że: „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym”. Obecnie to raczej postulat niż realizowane prawo. Jak wprowadzić je jednak w życie, skoro kapitaliści zawłaszczają wartość dodatkową wypracowaną przez pracowników, w niektórych sektorach w takim stopniu, że stać ich jedynie na utrzymanie się przy życiu, a instytucje publiczne przerzucają odpowiedzialność za dobrobyt materialny na jednostki? Jedyną ochroną przed likwidacją dostępu dóbr wspólnych, pauperyzacją społeczeństwa i rosnącymi nierównościami społecznymi jesteśmy my sami. Jedynie zjednoczeni w silnych ruchach społecznych, które są świadome swoich celów, będziemy w stanie przeciwstawić się władzy. W przypadku walki o prawa socjalne powinniśmy zdjąć maskę zakładaną nam przez elity, która nie pozwala zauważyć wspomnianej już przemocy. Ci, którzy stają w obronie pokrzywdzonych powinni mieć świadomość problemów i sytuacji, w jakiej znajdują się ludzie, niemogący korzystać z dóbr wspólnych. Tylko wtedy możliwe jest konsekwentne działanie na rzecz równości. 

Akademik Jowita to jeden z elementów, który przynajmniej potencjalnie i w pewnym zakresie, może umożliwiać dostęp do powszechnej edukacji, korzystania z kultury i usług w centrum miasta. Pomysł prywatyzacji domu studenckiego jest jednym z przejawów neoliberalnej polityki, której beneficjentami staną się bogaci deweloperzy i wielkie korporacje. Jeśli chcemy, żeby Jowita przetrwała, to musimy razem stawić opór. To od społeczności akademickiej zależy los nie tylko obecnych mieszkańców akademików, ale także przyszłych pokoleń studentów. W tej nierównej walce staniemy przeciwko instytucjom prywatnym i publicznym. Nie będzie to łatwe, ale w momencie, kiedy zostaliśmy pozbawieni wsparcia przez wszystkie instytucje publiczne, które miały dbać o równość, tylko my sami możemy o nią zawalczyć!

 

Szymon Radomski

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja