ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Ochrona sprawcy, biurokratyzacja przemocy i utrudnianie dostępu do akt. Kolejna sprawa nadużyć seksualnych na Uniwersytecie Warszawskim

16 VII 2026

Ochrona sprawcy, biurokratyzacja przemocy i utrudnianie dostępu do akt. Kolejna sprawa nadużyć seksualnych na Uniwersytecie Warszawskim

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego dopuszczał się nadużyć seksualnych wobec studentki, m.in. nakłaniając ją do oglądania pornografii z udziałem zwierząt. Choć odpowiednie organy uczelni wiedziały o sprawie, przez długi czas nie podejmowały działań, uznając relację za „prywatną”.

Studentka Uniwersytetu Warszawskiego, którą na potrzeby tekstu będziemy nazywać Anią, zgłosiła się do nas z prośbą o udostępnienie zbiórki na pokrycie kosztów pomocy prawnej w sprawie przeciwko profesorowi. Ze względu na charakter sprawy poprosiła o zachowanie anonimowości. Z relacji Ani jasno wynika, że po zgłoszeniu sprawy została pozostawiona sama sobie. Uniwersytet nie zapewnił jej odpowiedniego wsparcia, dlatego samodzielnie złożyła zawiadomienie do prokuratury i rozpoczęła poszukiwanie płatnej pomocy prawnej. Dlaczego studentka, która zgłosiła przemoc ze względu na płeć, musiała samodzielnie organizować środki na pomoc prawną, podczas gdy organy powołane do reagowania w takich sytuacjach nie zapewniły jej realnej ochrony już na etapie zgłoszenia?

W lutym tego roku prokuratura wszczęła postępowanie wobec profesora Uniwersytetu Warszawskiego. Równolegle toczy się wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Nie był to jednak początek sprawy. Już w październiku 2023 roku Ania poinformowała o zachowaniu profesora Rzeczniczkę ds. Równości UW. Usłyszała wówczas, że bez dowodów najlepiej milczeć. Ich dotychczasowa internetowa korespondencja została następnie usunięta. Jak później twierdził profesor, obawiał się zazdrości studentki i tego, że przekaże komuś ich prywatne wiadomości. Ania próbowała również uzyskać pomoc u Rzeczniczki Akademickiej Anny Cybulko, jednak bezskutecznie.

Relację profesora ze studentką opisuje Anna J. Dudek w artykule „Profesor UW do studentki: Chcesz, żebym cię wyprowadził w obroży jak suczkę? opublikowanym w Wysokich Obcasach. Ania poznała profesora jeszcze przed rozpoczęciem studiów na Uniwersytecie Warszawskim, na portalu o charakterze erotycznym. W czasie trwania ich relacji wielokrotnie zabierał ją do klubów swingerskich, namawiał do kontaktów seksualnych z innymi mężczyznami oraz oglądania pornografii z udziałem zwierząt i przedstawiającej stosunki seksualne z nimi. Profesor zabrał ją również do berlińskich klubów swingerskich. Jak relacjonuje Ania: „Na moje zapytanie, dlaczego potrzebuje karty bibliotecznej, jeżeli nic nie wypożycza, odpowiedział, że wyjazd rozlicza jako kwerendę biblioteczną z pieniędzy uniwersyteckich”. Ania nie była jedyną studentką, z którą profesor utrzymywał relacje seksualne. Do swojego mieszkania i warszawskich klubów swingerskich zapraszał kolejne kobiety, organizując seks grupowy z ich udziałem. Na swoim prywatnym komputerze składował zdjęcia kobiet, z którymi spał. Mówił, że to jego „zdobycze”. 

W październiku 2023 roku Profesor zaczął prowadzić wykłady na jednym z wydziałów UW. Już po zakończeniu relacji Ania widywała go na wydziale, jej zdrowie psychiczne zaczęło się pogarszać. Z tego powodu zwróciła się do ówczesnej Rzeczniczki ds. Równości Uniwersytetu Warszawskiego, Joanny Komorowskiej-Mach (po raz pierwszy w październiku 2023, po raz drugi – w marcu 2024), jednak otrzymała informację zwrotną, że sprawa wybiega poza kompetencje Rzeczniczki. Ania po raz kolejny zwróciła się po pomoc do Anny Cybulko, Rzeczniczki Akademickiej UW. Opowiedziała jej o sprawie więcej niż Rzeczniczce ds. Równości, jednak poinformowano ją, że większość wydarzeń to jej „prywatna relacja i prywatna sprawa” i zalecono, by zastanowiła się, „czy na pewno chce przez to przechodzić”. [cytaty pochodzą z artykułu Anny J. Dudek, dostęp 15.07.2026].

Ania doświadczyła ze strony profesora molestowania seksualnego na terenie Uniwersytetu Warszawskiego. Mimo to uczelnia przez długi czas traktowała sprawę przede wszystkim jako element „prywatnej relacji”, zamiast uruchomić mechanizmy ochrony osoby studiującej. Trudno pogodzić takie działania z treścią uniwersyteckiego Informatora o przeciwdziałaniu molestowaniu seksualnemu. Czytamy w nim, że niedopuszczalne

relacje między osobą prowadzącą zajęcia (nauczyciele akademiccy) a osobą studiującą na studiach I i II stopnia – nawet jeśli prowadzący_a zajęcia nie uczy, nie ocenia i nie doradza studentowi/studentce obecnie lub w przyszłości. 

W praktyce własne standardy uczelni nie przełożyły się na skuteczną ochronę studentki.

W zawiadomieniu na prokuraturę mowa o wykorzystaniu bezradności w celu doprowadzenia do stosunku płciowego (art. 198 k.k.), posiadaniu pornografii z udziałem zwierząt oraz planowaniu czynów zoofilskich w Warszawie i poza granicami Polski. W zawiadomieniu na prokuraturę Ania pisze, że zerwała kontakt z profesorem, gdy poinformował ją, że zamierza uprawiać seks z nastolatką. W styczniu tego roku studentka ponownie weszła kontakt z profesorem, a ten raz jeszcze zachęcał ją do oglądania pornografii z udziałem zwierząt, a także przywołał okoliczności, w których się poznali. Jeszcze przed złożeniem zawiadomienia do prokuratury ofiara zwróciła się do Rzeczniczki Akademickiej Magdaleny Miksy. Rzeczniczka przekazała informacje o sprawie Kolegium Rektorskiemu, a na polecenie rektora Alojzego Nowaka wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec profesora.

Jarosław Utrat-Milecki, Rzecznik Dyscyplinarny UW, odmówił Ani możliwości fotografowania akt sprawy. Decyzję uzasadnił m.in. „charakterem sprawy i dobrem Uniwersytetu Warszawskiego”. Studentka mogła zapoznać się z aktami wyłącznie w obecności wyznaczonego przez Rzecznika pracownika uczelni. W wiadomości e-mail do studentki pisał:

zdecydowanie nie wyrażam zgody na fotografowanie materiału z akt i zobowiązuję urzędnika [...], aby ze względu na charakter sprawy i dobro Uniwersytetu Warszawskiego [...] zadbała o ścisłe przestrzeganie tego zalecenia poprzez osobistą obecność w trakcie czynności zapoznawania się z aktami. [...] Jednocześnie informuję, że na dzień dzisiejszy trwa postępowanie wyjaśniające.

W korespondencji z osobą zgłaszającą przemoc Rzecznik Dyscyplinarny odwołuje się do „dobra Uniwersytetu Warszawskiego”. Dlaczego w tej sprawie dobro studentki nie pojawia się ani razu w oficjalnej argumentacji?

Z kolei Profesor otrzymał zgodę na wykonanie fotokopii akt sprawy. Jednocześnie został poinformowany przez Uniwersytet Warszawski o toczącym się wobec niego postępowaniu, mimo próśb studentki o zachowanie poufności. Ania zwróciła się w tej sprawie do Rzeczniczki Akademickiej UW, Magdaleny Miksy, wskazując, że ujawnienie tych informacji mogło utrudnić prowadzone postępowanie oraz wpłynąć na zabezpieczenie materiału dowodowego.

W wiadomości do Rzeczniczki pisała:

[...] okazało się, że Profesor od razu otrzymał od UW informację, że jest wobec niego toczona sprawa karna. To powoduje [...], że prowadzenie sprawy przez prokuraturę jest znacznie utrudnione [...].

Rzeczniczka nie potrafiła wyjaśnić, w jaki sposób informacje przekazane uczelni trafiły do profesora. W odpowiedzi napisała:

Informuję, że dokumentacja została przekazana władzom rektorskim, a następnie [...] przekazana Rzecznikowi Dyscyplinarnemu. Nie posiadam informacji, w jaki sposób oraz przez kogo dokumentacja mogła zostać udostępniona Profesorowi.

Na dzień dzisiejszy wiadomo, że Uniwersytet Warszawski zawiesił profesora w obowiązkach dydaktycznych. Dziennikarka Gazety Wyborczej zwróciła się do rzeczniczki prasowej UW, Anny Modzelewskiej, z pytaniami dotyczącymi prowadzonego postępowania. Nie uzyskała odpowiedzi na żadne z nich. Uczelnia przekazała jedynie, że „w związku z toczącym się postępowaniem dyscyplinarnym Uniwersytet Warszawski nie udziela dalszych informacji”.

  * * *

Z oburzeniem przyjmujemy informację o kolejnym przypadku bezkarności sprawców przemocy seksualnej w murach Uniwersytetu Warszawskiego. Kroki podjęte przez władze uczelni uznajemy za zdecydowanie niewystarczające, zaś próby uciszania i ignorowania głosu pokrzywdzonej wskazują na fasadowość instytucji mających chronić studentki przed nadużyciami. 

Uniwersytet Warszawski raz jeszcze okazuje się miejscem, w którym jako studentki i pracownice nie możemy czuć się bezpiecznie, a tytuł naukowy i pozycja w hierarchicznym środowisku akademickim usprawiedliwiają przemoc. Nie możemy mówić o „wspólnocie”, kiedy nieodłącznym elementem środowiska uniwersytetu jest ochrona oprawców i wtórna wiktymizacja ofiar.

Domagamy się podjęcia przez odpowiednie organy stanowczych i adekwatnych do powagi sytuacji działań obejmujących natychmiastowe wyciągnięcie konsekwencji dyscyplinarnych i prawnych wobec sprawcy, usprawnienie mechanizmów zapobiegania i reagowania na nadużycia oraz zapewnienie pokrzywdzonej wszelkiego koniecznego wsparcia w dochodzeniu sprawiedliwości.

To kolejny raz, kiedy mężczyźni zatrudniani na uniwersytetach, kadra uczelni, dopuszczają się nadużyć seksualnych wobec studentek. Sprawy wykorzystania seksualnego ze strony profesorów opisywałyśmy także w marcu tego roku oraz w lutym 2025 roku.

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja