ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Kiedy przyszli po komunistów… o KPP, ideologii antykomunizmu i turbopolactwie

12 XII 2025

Kiedy przyszli po komunistów… o KPP, ideologii antykomunizmu i turbopolactwie

Wiadomość o delegalizacji Komunistycznej Partii Polski spotkała się z rozczarowującą obojętnością na szeroko pojętej lewicy. Milczenie mainstreamowych ugrupowań z reprezentacją w parlamencie nie jest zaskoczeniem, lecz nawet w środowiskach bardziej radykalnych i w dyskursie internetowym pojawiło się niewiele oburzenia. Trudno oczekiwać od nas widowiskowych zamieszek i palenia opon w takim momencie historycznym, ale fakt, że nie widać nawet oświadczeń i stanowisk jest dosyć niepokojący. Dlaczego nie obchodzi nas los KPP i dlaczego powinien?

Sprawa KPP

Określana jako partia marginalna przez politologów lub jako partia 10 Mirków grających w brydża przez internautów, Komunistyczna Partia Polski już 5 lat temu znalazła się na celowniku Zbigniewa Ziobry. Ówczesny prokurator generalny i minister sprawiedliwości, chcąc zdobyć łatwe PRowe zwycięstwo i zapunktować wśród swojej kategorycznie antykomunistycznej bazy złożył skargę do Trybunału Konstytucyjnego wraz z ponad 80 stronami uzasadnienia. Dokument przepełniony cytatami z listów i przemówień Lenina oraz cytatami z „Czarnej księgi komunizmu” puentuje dosadne stwierdzenie, że działalność KPP stanowi bezpośrednie zagrożenie dla demokracji, wobec czego zachodzi pilna potrzeba społeczna zakończenia jej egzystencji

Szumnie rozpoczęta ideologiczna krucjata dosyć szybko zamieniła się w komedię pomyłek i po cichu więdła w cieniu niuansów kryzysu konstytucyjnego. Nowy minister sprawiedliwości wystosował pismo, w którym stwierdził, że ani nie podtrzyma, ani nie wycofa skargi, bo Trybunał jest nielegalny. Jako że obecność wnioskodawcy jest obowiązkowa, a ten stawił się na wezwanie, sprawa Mirków utknęła. Na tym zakończyłaby się ta kuriozalna saga, gdyby nie to, że zawodem i pasją nowego prezydenta przed objęciem urzędu, było ściganie wszystkiego, co choć trochę komunizmem trąci. Nawrocki, motywowany tym samym zagorzałym antykomunizmem, wysmarował równie obszerny i pełen nabożnego oburzenia wniosek do Trybunału, do którego ten się przychylił i jednogłośnie orzekł, co następuje:

Cele i działalność Komunistycznej Partii Polski są niezgodne z art. 13 w związku z art. 11 ust. 1 zdanie drugie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Wbrew sensacyjnym nagłówkom, to orzeczenie nie oznacza jeszcze delegalizacji, czy zakończenia egzystencji partii. Zgodnie z ustawą o partiach politycznych, po orzeczeniu TK, stwierdzającym niezgodność z konstytucją celów lub działalności partii, sąd niezwłocznie wydaje postanowienie o wykreśleniu jej z ewidencji. Z brzmienia przepisu wynika, że sąd rejestrowy, w tym przypadku Sąd Okręgowy w Warszawie, nie ma żadnego luzu decyzyjnego w tej sprawie i jest związany decyzją Trybunału. Problem w tym, że od 2024 roku, zgodnie z decyzją Sejmu, orzeczenia TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw, bo ten trybunał nie jest Trybunałem, a orzekający sędziowie nie są sędziami. W praktyce oznacza to, że byt KPP zależy od tego, którą interpretacje przyjmie sąd okręgowy.

Antykomunizm jako narzędzie walki politycznej

Nie liczyłbym jednak na to, że sędzia SO przychylnie potraktuje KPP. Słowo komunizm jest dla polskiej klasy politycznej jak kupa na patyku dla dzieci na placu zabaw. Od prawa do lewa, wymogiem uczestnictwa w debacie publicznej jest stanowcze odcięcie się od każdego, nawet najbardziej wątłego skojarzenia z tą zbrodniczą ideologią. Na prawicy renesans przeżywa sprawdzona narracja o postkomunistycznej klice rządzącej za kulisami, wzbogacona czasem o wątek żydowskiej, niemieckiej lub rosyjskiej kontroli. W całej okazałości przedstawiła ją w uzasadnieniu wyroku, wieloletnia polityczka PiS, obecnie jeszcze sędzia TK Krystyna Pawłowicz: 

[...] wartości ideowe komunizmu co jakiś czas wracają do społecznych i politycznych łask, co widać w wynikach kolejnych wyborów [...] Jakie znaczenie ma dzisiejszy wyrok dotyczący niewielkiej partii komunistycznej robiącej to, co w sposób rozproszony, bezkarnie, często z dumą, robią liczni, prominentni uczestnicy polskiego życia politycznego, publicznego, w mediach i w Sejmie. 

Antykomunistyczna retoryka jest równie popularna po drugiej stronie wojny o praworządność. Wszyscy znamy porównania PiSu do komuny, kaczora-dyktatora do Stalina, Jaruzelskiego i Putina. Jeszcze bardziej istotnym wątkiem jest kwestia PiSowskiego rozdawnictwa i socjalu — chadecki solidaryzm społeczny za każdym razem ochoczo maluje się na czerwono. Słowo komunista jest dziś najgorszą obelgą, jaką można obrzucić swojego przeciwnika politycznego, którą można odbić tylko gówniarskim chyba ty. Pierwsze zdania „Manifestu komunistycznego” opisujące świętą nagonkę i wzajemne oskarżenia o komunizm okazują się wiecznie aktualne. 

Lewica patriotyczna i turbopolactwo

Antykomunistyczny szał nie ominął również środowisk lewicowych — te, jako tradycyjnie kojarzone z czerwoną zarazą, muszą szczególnie stanowczo odcinać się od takich skojarzeń. Żeby wyjść temu naprzeciw, środowiska skupione wokół Razem i Dwóch Lewych Rąk, ochoczo propagują nowy mit założycielski polskiej lewicy. Prawdziwa lewica to nie komunizm, lecz patriotyczny socjalizm. W obecnym klimacie stwierdzenie, że lewica wywodzi się z tradycji rewolucji październikowej jest uznawane za myślozbrodnię i karane wyzwiskami na Twitterze. Z zapałem godnym stachanowca, czy prokuratora IPNu, ideologowie tej frakcji pieczołowicie rysują granice na kartach historii. Tu mamy komunistów po jednej stronie — SDKPiL to byli ci źli i do nich się nie przyznajemy. Po drugiej stronie mamy naszych — PPS to byli ci dobrzy, bo kochali Polskę tak jak my. 

Powiedzenie, że to trudny moment historyczny dla lewicy, nie jest zbytnio odkrywcze. W końcu migranci oblegają nasze granice, na Polskę spadają ruskie drony, salony infiltruje ruski wywiad — jeśli słuchać mediów, to jesteśmy praktycznie na skraju wojny, więc musimy się zbroić, a na domiar złego szaleje epidemia męskiej samotności, która zmusza dobrych chłopaków do nienawidzenia kobiet. Żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości społecznej niż 5 lat temu. Niektóre elementy lewicy, próbując odnaleźć się politycznie w tej rzeczywistości, coraz chętniej kooptują antykomunistyczną retorykę i estetykę, kojarzoną do tej pory głównie ze skrajną prawicą. Przede wszystkim chodzi tu o kult siły — silne państwo, niepodległość, bezpieczeństwo, TURBOPOLSKA. Dlatego widzimy takie obrazki jak razemici z pochodniami na wiecu niepodległościowym, przypominającym na pierwszy rzut oka spotkanie Ku Klux Klanu. 

Oczywiście w warstwie deklaratywnej dalej jest postępowo, chcemy równości, sprawiedliwości społecznej i dobrobytu. Politycy Razem bez zawahania się słusznie wytykają rządzącym dziurę w budżecie NFZu i ustawiczne głodzenie nauki. Dlaczego jednak nikt nie odważy się powiedzieć, że brakujące pieniądze idą na zbrojenia? Czy naprawdę potrzebujemy najwyższych w historii wydatków rzędu 4,81% PKB? Utopijne rojenia o latających samochodach, zapakowane infantylnie pod tytułem TURBOPOLSKA, nikną w cieniu astronomicznych kwot topionych w zagranicznym sprzęcie wojskowym, który w najlepszym wypadku będzie rdzewieć w polu, a w najgorszym zamieni się w stalowe trumny. Historycznie, to lewica wychodziła na ulice, żądając chleba i pokoju.

Rżnij karabinem w bruk ulicy! Twoja jest krew, a ich jest nafta!

— pisał Tuwim w 1929 r.

Szeroko rozumiane bezpieczeństwo od zawsze znajduje się w centrum zainteresowania ruchów lewicowych i stanowi fundament programu politycznego Razem.

— napisała partia Razem w 2023 r. 

Ideologia antykomunizmu

Za antykomunistyczną nagonką nie stoi spójna ideologia, tylko mieszanka paniki moralnej i cynicznej propagandy. To nie jest postawa dążąca do zmarginalizowania komunistów — bo ci już dawną są zmarginalizowani — tylko tępa broń przeciwko wszystkim ruchom kwestionującym status quo. Antykomunizm to sposób na przypięcie łatki wroga zewnętrznego każdemu, kto wskazuje palcem na wrogów wewnętrznych. Przyłączenie się socjaldemokratów, do tej świętej nagonki i odcięcie się od radykalnej retoryki nie obroni ich przed ostracyzmem, bo w oczach prawicy to oni są radykałami. Naiwność tego środowiska jest tak frustrująca, jak niezrozumiała — przecież kaszkieciarze zafascynowani historią powinni doskonale wiedzieć czym jest red scare

Wszelkie usilne próby odcięcia się od komunistów w celu ochrony własnej dupy, są poza tym z góry skazane na porażkę. Doskonale pokazuje to sama sprawa KPP, w której nawet wnioskodawcy stwierdzili, że partia nie odwoływała się wprost do metod totalitarnych. Ziobro w swoim wniosku przytoczył cytat, który głosi, że:

[...] zgłębianie istoty doktrynalnej komunizmu nie ma większego znaczenia [...] dlatego, że ideologię wykorzystywano w państwach realnego socjalizmu, a szczególnie w Związku Radzieckim, jako narzędzie usprawiedliwiania metod rządzenia państwem.

Znaczy to tyle, że jeśli państwo uzna cię za komunistę, to nie będzie miało żadnego znaczenia, jaki nurt ideologiczny reprezentujesz, jakie masz postulaty, czy w co wierzysz. Nasi przeciwnicy mówią to wprost i bez wstydu. Dlatego nie powinniśmy się bać. Zamiast tego powinniśmy protestować i otwarcie głosić konkretne stanowiska — choćby po to, by móc powiedzieć, a nie mówiłem? za kolejne 5 lat.

 

Dominik Chrabski

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja